Fryne

„Z czerwonego piekła na zielonym płomieniu uniosła się i nie wróciła. Płakali diabli skuleni w kątach a Belzebub gryzł ze złości napięstki.
Mefisto w filozoficznej zadumie podpierał brodę kostyczną ręką wzruszał ramieniem.”
(Poświatowska)

I jeszcze:

„Tak się urodzić
w niedzielę wieczór.
Nie chcieć, nie poczuć, nie przeczuć.
Być jak przesyłka,
jak paczka mała.
Sama chciała, sama chciała…

 Tak chodzić do szkół
 wszędzie po troszku.
Myśli i nerwy mieć w proszku.
 Znaleźć i zgubić,
co matka dała.
Sama chciała, sama chciała…

Tak się niemądrze
w niemądrych kochać.
Nie trwać, nie czekać, nie szlochać.
 Potem zazdrościć tej, co płakała.
Sama chciała, sama chciała…

Tak się na dobre
rozlubić w tobie.
Z żalu za tobą wypłowieć.
Być nazbyt cicha lub nazbyt śmiała.
 Sama chciała, sama chciała…

Tak nagle ustać w niedzielę wieczór.
Nie czuć, nie poczuć, nie przeczuć.
Wśród jasnych buków
zasnąć jak skała.
 Sama chciała, sama chciała… „

(Osiecka)