Marudy…

Narzekają, że nie piszę. Dwa razy dziennie, a im mało…

Chciałam powiedzieć,że nie lubię poniedziałków. Jeszcze bardziej nie lubię piątków, ale poniedziałki, co tu kryć, są do niczego. Ledwo się człowiek napali na weekendowe odpoczywanie, a tu już – dupa, wstawać i do pracy. Zazdroszczę tym, którzy mogą sobie pozwolić na powolne budzenie się i popijanie kawy do jedenastej, ja bowiem mam akurat taki tryb zajęć, że muszę od rana się ostro sprężyć. Za to kiedy około południa uporam się już z najważniejszymi sprawami i mogłabym na przykład pogawędzić – wtedy wszyscy inni są w wirze pracy. I cóż, pozostaje blogowanie…
A jeszcze, jak już wynika chyba z jednej z poprzednich notek, moi znajomi prowadzą nocny tryb życia. Spotkanie trwające od 21 do 1 jest pewnym sukcesem, ale zdarzają się takie od 3 do 9 (AM). Nikomu nie wypominam ;-) Kiedy na przykład chcę się na spokojnie spotkać z I., nieuchronnie okazuje się, że mamy czas dopiero w nocy. A podobno trzeba spać czasem…

Nie macie wrażenia, że 15 lat temu życie było jakieś przyjemniejsze…?

11 myśli nt. „Marudy…

  1. Wiktor

    fajnie by było wrócić do czasów bez trosk i zmartwień. Kiedyś co prawda było sie bardziej zależnym ale i problemów było mniej, obowiązki mniej dokuczliwe itp itd… tyle jeśli chodzi o wiek

    natomiast jeśli chodzi o czasy to przeraża mnie ten pęd wiecej/szybciej/taniej… jak w młynie i trzeba mieć kase żeby pozwolić sobie na postój :/

    ludzie sobie sami to robią, to jest najgorsze, nikt nas jako całości do tego nie zmusza :/

  2. Luca

    Właśnie, też mam wrażenie,że sami z siebie wpadamy w ten pęd. Tzn. jest oczywiście presja otoczenia, tego wszystkiego, co widzimy wokół, to wieczne, jak to ująłeś „więcej/szybciej/taniej”. No ale sam powiedz, nie chciałbyś żyć – tak generalnie – bardziej i szybciej? Chyba taka natura ludzka po prostu…
    Ale myślę, że powinni już w szkołach uczyć, jak w cywilizacji konsumpcyjnej powiedzieć sobie we właściwej chwili: „stop”…

  3. Piotr

    „Sam powiedz, nie chciałbyś żyć – tak generalnie – bardziej i szybciej?”
    Luca.. to podchwytliwe pytanie. ;)

    Odpowiedź na tak zadane pytanie sama mi się ciśnie na usta – Tak.
    Lecz jeśli dobrze Cię zrozumiałem to veto małe. Presja otoczenia, pęd widoczny tak bardzo na przykład w Warszawie to nie życie intensywniejsze(bardziej) i bogatsze tudzież bardziej obfite(szybciej). To życie szybsze, oczywiście, ale czy również bogatsze w doznania?
    Myślę raczej, że szybkość życia sprawia, że wybieramy substytuty gdzie tylko można, zamiast esencji, prawdziwszych wartości.
    Wskutek tego pędu też np nie znajdujemy czasu dla własnych dzieci.. Więc tak, może powinni uczyć w szkołach jak żyć, jak być..

    A co do wcześniejszej beztroski to ja się nie zgadzam.. ;)

  4. Wiktor

    mówiąc że sami sobie to robimy miałem na myśli ogólnie ludzi, że klienci mają takie wymogi, że pracodawcy mają takie wymogi, że pracownicy żeby zarobić muszą te wymogi spełniać, że urzędy i biurokracja działą tak a nie inaczej… i zlepiacjąc ogólnie cały nasz ludzki świat mamy pędzący młyn i bardzo rzadko jednostka może sie wyrwać… inaczej nie zapłaci rachunków

    chciałbym żyć bardziej ale nie szybciej, prędzej dłużej. Jest wiele rzeczy które chciałbym zrobić ale powoli w swoim tempie, kiedyś. Niestety jednak musze robić wszystko naraz a żeby zmieścić sie w 24 godzinach dziennie musze nieraz ostro zaiwaniać. Do tego przyczynia sie jeszcze pracodawca który w 8 godzin próbuje wcisnąć 12 oraz moja ostatnia apatia która 8 godzin zamienia w 4 :P – tak wiem, sam sobie jestem winny… stąd nadgodziny. Na szczeście moja praca = moje hobby

  5. Luca

    Wiktor, ale mówiłeś o ogóle ludzkości najpierw, a potem o jednostkach – nic dziwnego, że tracimy spójność dyskusji ;-) Wiecie, ja myślę, że jednostka może pędzić za pieniądzem na rachunki, ale może też poprzestać na małym. Może sobie mieszkać w chałupce na wsi, uprawiać rzepę i generalnie żyć skromnie. Ale my (i mówię także za siebie) chcemy mieć ładne, duże domy, pięknie ubrane żonki i dzieci i kino w każdą sobotę. I myślę,że wybór jest gdzieś na początku, pewnie właśnie teraz, w tej chwili go dokonujemy, bo właśnie jesteśmy w tym wieku, kiedy się planuje życie.
    Pewnie,że gubi się gdzieś rzeczy głębsze i ważniejsze. pewnie,ze „więcej” nie zawsze znaczy „lepiej”. Choć wszystko zależy w sumie – co kto lubi… Wystarczy porównać wypowiedź moją i Wiktora na ten temat ;-)

  6. negative

    przypadkiem wpadł mi ten blog i owa ‚dyskusja’… Wiecie co? Najgorzej jest kiedy jedna osoba gna za kasą i wygodnictwem, kiedy tej drugiej nie zależy na czymś takim tylko na związku (mówimy o związkach – przynajmniej ja). Wtedy zaczyna się robić dziwnie i źle.

  7. Luca

    No wiesz, w związkach po prostu wiele zależy od tego,żeby mieć podobne oczekiwania wobec życia. jeśli mówisz to z doświadczenia, to współczuję szczerze…

Możliwość komentowania jest wyłączona.