Scenki rodzinne

Brat mój pozwolił mi na używanie tutaj jego pełnej ksywki. Ktoś jeszcze się zgadza? Bo zaczynają mi się powtarzać inicjały… (na przykład M. od kluczy i M. od piątkowych planów to są dwa zupełnie różne „M.”…)

Otóż mój brat Harry lubi czasem… nie, nie tak. Od początku.
W moim domu rodzinnym są trzy koty, jeden wielgachny pies, dwoje małych dzieci, jedno spore dziecko i trzy do czterech dorosłych osób. To znaczy tak na co dzień, bo niekiedy zjeżdżają się goście i rodzina, czyli na przykład ja i Harry. Wtedy robi się głośno i ciasno, a zwierzaki i dzieci powiększają ogólny chaos. Koty na przykład, jak to koty, czasem sikają (za to nie zawsze tam, gdzie trzeba). No i Harry niedawno właśnie stał się ich ofiarą. Wszedłszy do domu, zdjąwszy kurtkę i buty, przywitawszy się ogólnie, zrobił krok do przodu, po czym wlazł prosto w kocią kałużę. Harry lubi czasem wyrazić uczucia wprost, toteż w domu rozległo się soczyste: „No ku*wa mać, ja pie*dolę!!!”. Wyładowawszy się w ten prosty sposób brat udał się do łazienki celem usunięcia skutków katastrofy.

Wychodząc natknął się w drzwiach na naszego trzyletniego siostrzeńca. „-Dlaciego piejdoliś?” – spytało ciekawie dziecko.

Jeszcze dodam, że ponieważ wzrok naszej siostry prawdopodobnie jednak potrafi zabijać, Harry spuścił głowę, zarumienił się i ze skruchą wyszeptał: „O rany.. przepraszam…!”

 ——————————————————————————
Chciałam poza tym powiedzieć, że mam problem. Poważny problem. Polega on nie tyle na tym, że nie mieszkam w pobliżu żadnej stacji metra, ile na tym, że moi znajomi o tym nie pamiętają. No i co dziennie słyszę rzeczy w rodzaju: „To spotkajmy się w metrze”, „Po co chcesz jechać nocnym, metro jeszcze jeździ!”, „Z powrotem nie będziesz miała problemu, bo tam jest metro”, „Metrem będziesz jechać?” itd.

Otóż niniejszym chciałabym raz jeszcze i z całą mocą podkreślić (skupcie się): NIE MIESZKAM PRZY METRZE! Od metra mam jeszcze pół godziny jazdy!
OK?…

8 myśli nt. „Scenki rodzinne

  1. Luca

    Czemu nie komentujecie? Nie podoba się Wam? I. powiedziała, że wszystkim się podoba i obiecała w zamian historyjkę o „swoim” dziecku. Może dotrzyma słowa.
    Lemon: dzieci i koty są rzeczywiście fajne, osobiście uwielbiam jedne i drugie. Choć mam świadomość, że z Patrykiem i jego siostrą-bliźniaczką nie wytrzymałabym dłużej niż kilka godzin… ;-)

  2. Królowa Nocy

    No właśnie, sama czekałam na komentarze, bo jestem ciekawa jak to widzą osoby nieznające dramatis personae osobiście. Bo ja to sobie nawet wyobrażać tej sceny nie muszę, nie raz byłam naocznym (i „nausznym”) świadkiem takiego wyrażenia uczuć przez Harrego. Więc gdyby wzrok mamy bliźniaków mógł zabijać, to Harrego już od dawna nie byłoby wśród nas…

  3. Luca

    Nie tylko Harrego… W ogóle problem przeludnienia zostałby rozwiązany ;-)

  4. siostra

    „ponieważ wzrok naszej siostry prawdopodobnie jednak potrafi zabijać”…
    Tylko to zabijanie czasem, kurcze, nie działa ;p
    Chociaż… może to i lepiej.

  5. Królowa Nocy

    Chciałabym zauważyć, że to trochę niesprawiedliwe, bo jest jeszcze jedna istota, która mogłaby się podpisywać na blogu Luci jako „siostra”, a tak to nie może :P

Możliwość komentowania jest wyłączona.