Dialogi świąteczne cz.2 – autorstwa Emki






Emka napisała tę scenkę w komentarzu do mojej i zgodziła się na umieszczenie jej jako oddzielnej notki. Enjoy!

Osoby:
Klient 1, Klient 2, Klient 3, Sprzedawczyni

AKT I

Scena I

Klient 1:
(Wchodzi i kruszy obwarzankiem)

Sprzedawczyni:
– Dzień dobry (pogodnie z uśmiechem na twarzy)

Klient 1:
-Jak dojść na peron 4? Nie wie pani o której odjeżdża pociąg do Wrocławia?
Kolega mówił że będzie tam na mnie czekać. Nie mogę się dodzwonić.
Takie duże to centrum. A ja czasem tak się gubię, wie pani? (ciągle krusząc)

Sprzedawczyni:
– Żeby dojść do peronów musi pan… (dalej z uśmiechem który powolutku przygasa wraz z większą liczbą okruszków na podłodze)

Klient 1:
(nie dając Sprzedawczyni dojść do słowa)
-No czemu pani nic nie nie mówi. Tacy ludzie w dzisiejszych czasach.Tacy ludzie! Taki ten Kraków przereklamowany. Wszędzie chamstwo. Wszędzie! Ja sobie zapamiętam panią i to miejsce.
Zapamiętam! (wykrzykuje wymachując ręką i wychodzi)


Scena II

Klient 2:
(Wchodzi)

Sprzedawczyni:
– Dzień dobry.

Klient 2:
– Była kiedyś taka palarnia na Karmelickiej. To też państwa sklep?

Sprzedawczyni:
– Nie. Nasz jest na św.Tomasza. Mogę w czymś doradzić?

Klient 2:
(Milczy. W skupieniu wertuje cennik.)

Sprzedawczyni:
(Uśmiecha się życzliwie.)

Klient 2:
(Po wnikliwym przestudiowaniu cennika.)
-Poproszę 50g kawy wiśniowej

Sprzedawczyni:
-Niestety nie mamy kawy wiśniowej. Jest o smaku irlandzkiej whisky, orzechowa, waniliowo-orzechowa, czekoladowa, czekoladowo-migdałowa, kokosowa, amaretto, cynamonowa, karmelowa, miętowa, koniakowa, bananowa, rum jamajka..

Klient 2:
(ze skrzywioną miną)
-I jest pani pewna że nie ma wiśniowej? Na Karmelickiej była wiśniowa.

Sprzedawczyni:
(grzecznie)
-Nie sprzedajemy kawy wiśniowej

Klient 2:
(z jeszcze bardziej skrzywioną miną)
-Hm. No to niech będzie ta czekoladowa.

Sprzedawczyni:
-w ziarnie czy mielona?

Klient 2:
-Albo nie pomarańczowa. Albo…Wie pani, to jest trudna decyzja…To ma być na prezent…Wrócę później.
(Wychodzi)


Scena III

Klient 3:
(Wchodzi.)

Sprzedawczyni:
-Dzień dobry!(z uśmiechem)

Klient 3:
(Milczy. Rozgląda się po sklepie.)

Sprzedawczyni:
– Mogę w czymś doradzić?

Klient 3:
-Czy ma pani filiżanki z kwiatkami?
(Pyta z wyrzutem, omiatając wzrokiem dwie serwantki pełne filiżanek)

Sprzedawczyni:
-Oczywiście. Ze starszej czy współczesnej porcelany?

Klient 3:
-Hmm (znacząco)

Sprzedawczyni:
-Proszę spojrzeć (otwiera serwantkę nr 1 w której stoi ponad 100 różnych filiżanek)

Klient 3:
-Mhm. Ale z żółwiem? Czy ma pani filiżankę z żółwiem?
(pyta z pretensją w głosie)

Sprzedawczyni:
– Oczywiście. Z czeskiej porcelany czy rosenthalowską?
(wyciąga filiżankę z żółwiem z serwantki nr 2 w której stoi kolejne 100 różnych filiżanek)

Klient 3:
-Mhm..A ten żółw to jest morski czy stepowy?A kwiatki? Bo wie pani, moja żona tak bardzo lubi kwiatki, zwłaszcza maki.Może ma pani filiżankę w maki?

Sprzedawczyni:
(zamykając serwantki, wskazując na ladę,powoli zaciska dłoń w pięść, jeszcze widać ślad uśmiechu)
-Proszę zobaczyć. Ręcznie malowana. Maki.

Klient 3:
-To niestety będę musiał ją kupić. A ile kosztuje?

Sprzedawczyni:
-23 zł

Klient 3:
-A nie ma czegoś tańszego? To dla żony. Rozumie pani…

Sprzedawczyni:
(z wyczuwalnym podkurwieniem w głosie)
-Przykro mi

Klient 3:
-To niech już będzie ta jak musi.
(Płaci i wychodzi)

Scena IV
Klienci wchodzą równocześnie

Klient 3
(wchodzi z obrażoną miną)
-Przecież mówiłem że filiżanka ma być z żółwiem!

Klient 2
(wchodzi szybkim krokiem)
-To 50g tej wiśniowej poproszę

Klient 3
(krzyczy do Klienta 2)
-Byłem pierwszy! Gdzie się pan wpycha? Co to za porządki?

Klient 1
(zdyszany wbiega)
-Przez panią spóźniłem się na pociąg!Kolega odjechał! (znów kruszy obwarzankiem)

Sprzedawczyni
(wyraźnie wkurwiona, nie odzywa się)

Klient 2
(do sprzedawczyni)
-No proszę coś temu panu powiedzieć!

Sprzedawczyni
po chwili milczenia
-WYPIERDALAĆ! WSZYSCY WYPIERDALAĆ!
(wyciąga pistolet, zabija klientów, następnie kijem rozbija filiżanki i wychodzi)

KURTYNA



14 myśli nt. „Dialogi świąteczne cz.2 – autorstwa Emki

  1. mama bliźniaków

    lavinka – Wchodzić można, tylko trzeba pytać czy mają pistolet :P

    Ładne teksty tworzycie.
    Ja o klientach to mniej (jakoś mało upierdliwi są)za to o kierowniczce chyba bloga osobnego założę :p

  2. Luca

    Dziś miałam tak:
    pani: Poproszę taką najbardziej luksusową kawę.
    ja: Proponuję Blue Mountain z Jamajki, 89zł za 100g, są tez paczki ćwierćkilowe.
    pani: Ćwierć kilo to za dużo.
    ja: Więc 100 albo 150g w takim pudełku.
    pani: A ile kosztuje takie pudełko?
    ja: Pudełko jest bezpłatne, kawa 89zł za 100g.
    pani: Aha… (zamyśla się) …a ile ona kosztuje?

    Wymiękłam…

  3. afekt

    Wiecie dziewczyny. Bardzo chciałbym to zobaczyć na małej scenie. Jesli kiedykolwiek będzie wystawiane, proszę mnie powiadomić. Za nic nie chciałbym tego stracić.

  4. Kota

    Taaa, ja wymiękałam jak klient po wysłuchaniu historii o 7 różnych winach brał to pierwsze, bo było najtańsze. A kiedyś trafił się gość, który po usłyszeniu, że jakieś wino jest w aromacie owoców czerwonych, zaczął się skarżyć, że „oni to teraz takie różne polepszacze smaku dolewają do wina” i on nie chce wina, które smakuje owocami. I nie dał sobie wytłumaczyć, że to wcale nie tak, bo mówił nawet podczas wdechu…

  5. ciemna blondynka

    zapisuję się do listy oczekujących na bilety do teatru :) chyba że dostanę małą rólkę, ale nie tego najbardziej upierdliwego klienta, bardzo proszę :)

    zmotywowałyście mnie, jak tylko będę miała chwilę (zaraz przyjedzie moja szefowa), to opiszę scenkę z serii „Service Desk” ;) Zapraszam na ciemną-blondynkę.

  6. MaK

    Ależ żadnych biletów nie ma, wystarczy się zatrudnić. O ile wiem, zawsze znajdzie się wolne miejsce – w pierwszym rzędzie, na samej linii frontu. :) Ciekawe czemu…

    Ale mi się fajny kod trafił… „wrpzu”

  7. Królowa Nocy

    zamyśloną panią, która po chwili pyta ponownie o cenę to rozumiem, bo czasem sama bywam pod wieczór tak zmęczona że pytam o coś i nie rejestruję odpowiedzi i po chwili pytam jeszcze raz, nawet wczoraj tak miałam, zapytałam matki o której się moja córka obudziła, potem zapytałam jeszcze raz, bo zupełnie zapomniałam co mama odpowiedziała…
    natomiast na faceta kupującego „tanie, bo to dla żony” to bym pewnie też się wkurwiła i to ostro. i ja się zdecydowanie nie nadaję do takiej pracy, bo ja bym nie umiała pewnie tak dobrze udawać grzecznej, bezstronne,j obojętnej sprzedawczyni ;)

  8. Marta

    Cudowne! :-D
    Uśmiałam sie jak głupia!
    Klimaty jakby…mrożkowskie!
    Przypomniały mi się dawne czasy, gdy takie scenki widywałam zza lady niemal codziennie :-)

  9. Natsuko

    U mnie to raczej mniejsze scenki są.
    1)Klient zerkając za drugiego klienta,którego obsługuję właśnie przy kasie:Sprawdzi mi Pani szybciutko jedną książkę? (Informacja za rogiem,na lewo)
    2) Klient: Gdzie znajdę Gaimana? Ja:W fantastyce. Klient:Taak? A gdzie? Ja(nazbyt życzliwie):pod „G” jak sądzę…
    3)Klient:Sprawdziła by mi Pani jedną książkę.Nie znam autora i nie pamiętam tytułu,ale to była tak zielona okładka….kojarzy Pani,prawda?/ale to było coś o takiej dziewczynie,co się z matką pokłóciła albo coś w tym stylu.No wie Pani….
    Ech…….

Możliwość komentowania jest wyłączona.