So this is Christmas, I hope You have fun

   Wszyscy mówią i piszą o świętach. Mówią i piszą różnie: jedni mają świąteczny nastrój prawie od początku grudnia, inni wręcz przeciwnie, świąt nie cierpią i głoszą to bez ogródek. Postanowiłam zgłębić to zjawisko, bo zawsze byłam zdania, że Boże Narodzenie to strasznie fajna sprawa i troszkę mi się nie mieściło w głowie, że można go nie lubić. Szybka ankieta (#ankieta ;) wśród użytkowników blip.pl wykazała, że tych, którzy świąt nie lubią, jest całkiem sporo. Ciekawe są przyczyny:
bo ludzie teraz udają a potem znowu są sobą. A ja ponad wszystko cenię szczerość.” (Afekt)
–  bo „
to kazania pt. “raz do roku to nawet najwięksi grzesznicy chodzą do kościoła” (co najmniej trzy wersje, trzy różne autorki), telewizor, sztuczne uśmiechy, kiczowate ozdoby, tłoki w sklepach i nic-nie-robienie.” (Stryker, linkowany już wyżej)
bo nie lubię rodzinnych spędów i w tym roku nie będę udawać, że lubię męża mojej cioci” (Dash)
– „bo ojciec się upije, a matka będzie się czepiać” oraz „bo to tylko powód do popijawy”.
   Przemyślałam te odpowiedzi i chyba niestety zwykle chodzi o to, że ma się nie-za-bardzo-fajną rodzinę, z którą ciężko jest spędzać czas…
   A ja nie udaję, najwyżej staram się mniej denerwować. A mnie nikt nie prawi kazań na temat kościoła. A u mnie w domu nie włącza się telewizora w wigilię. I nie ma nielubianych gości, i nikt się nie upija (bo jak sobie wypijemy po kieliszeczku wina do ryby, a do deseru kieliszeczek likieru, to raczej ciężko się tym upić).
I są stosy prezentów, nie mieszczących się pod choinką, bo każdy każdemu chce dać choć mały drobiazg. I są śmiejące się dzieci, wielkimi oczami patrzące na te wszystkie cuda. Oraz wpadający znienacka goście i ten element niepewności – kto właściwie będzie na wigilii albo odwiedzi nas potem?
I nie przeczę: gdyby nasze rodzinne święta składały się z gorączkowego sprzątania pod szafami, zapraszania dalekich, obcych krewnych, oglądania telewizji, picia wódy i fałszywych uśmiechów – też bym ich pewnie nie lubiła. Nie powiem, że spędzam je idealnie tak, jak bym chciała – brak mi najmniejszej komórki społecznej, opłatka i śledzia z partnerem, obrzydliwie słitaśnego pocałunku pod jemiołą – owszem. Ale spędzam tak, jak lubię – z najbliższymi, we wspaniałej, choć z pewnością nietuzinkowej atmosferze, wśród wybuchów śmiechu.
   Słodko się zrobiło, hm? Poczekajcie wszyscy, aż pojawią się poświąteczne scenki rodzinne – wtedy ci, co jeszcze nie zrozumieli, pojmą przewrotny urok mojej rodzinki ;]

  Rodzino! Pragnę z tego miejsca Wam oznajmić, że jesteście fantastyczni i bardzo Was kocham, lubię oraz cenię. Howk.

5 myśli nt. „So this is Christmas, I hope You have fun

  1. królowa Nocy

    jako „okołorodzina” potwierdzam wszystko opisane powyżej. a telewizora się nie włącza, bo i tak go nie ma (takiego ogólnego, domowego, jeden domownik ma, ale swój prywatny). i nikomu to nie przeszkadza :)

  2. afekt

    Boże, jak ta dziewczyna ma fajnie. A może popełniam błąd niedoceniania tego co mam i nie pracowania nad tym, co mam by było lepiej?
    Ale przecież mogę się postarać, by dla moje przyszłej rodziny był to okres lepszy, taki jaki sam bym chciał by był.

  3. Bluszczyk

    Ja z jednej strony rozumiem nielubienie świąt,ale z drugiej jak sobie pomyślę… Ja też mam taką rodzinę jak inni, u mnie też będzie telewizor i wóda… Ale!!! Ale ja nie będę pić, nie będę oglądać telewizji… Zresztą Święta to nie tylko wigilia. Ja wrócę z wigilii, na której jedyną zachowaną tradycją jest opłatek, sianko i żarcie. Wrócę więc do domu, włączę choinkę, puszczę cichutko muzykę i będę się cieszyć świętami. Bo:
    Bo wiem, że na świecie są ludzie, którzy mi dobrze życzą.
    Bo są tacy, którym dobrze życzę ja.
    Bo mam za sobą wigilię z przyjaciółmi, która wygląda inaczej niż z rodziną.
    Bo Święta, to wspaniały czas, którego nie wolno stracić tylko dlatego, że się ma durną rodzinę.
    Bo wiem jak chcę spędzać święta i wiem, że mimo moich starań nie są takie jak bym chciała, ale wiem, że się starałam, wiem, że sprawiłam radość wielu ludziom i najważniejszej osobie mojemu dziecku:D
    Myślę, że warto spróbować przekonać się do świąt, ale trzeba poczuć je w sobie :D

  4. ninti

    Dzięki, Córeńko:))
    Jak dobrze wiedzieć, że moje założenia wbrew wszystkim i wszystkiemu okazały się słuszne. Bardzo, bardzo się cieszę. I pamiętajcie przekazać tę „fajność” dalej, swoim dzieciom…

Możliwość komentowania jest wyłączona.