Maybe a week in the tropic would help to remind you how nice life can be…

To, że na blogu ostatnio tylko święta i święta, nie znaczy wcale, że u mnie też one dominują. Raczej znaczy, że czasu miałam akurat tyle, żeby zmieścić zwyczajowe życzenia. Może to trochę dziwne, że człowiek w święta nie ma czasu, no ale tak wyszło. Na szczęście wyspać trochę mi się udało.

Zawsze, kiedy jestem zmęczona bardziej niż zwykle, mam nieodpartą ochotę wyjechać. Kiedy jestem chora i trudniej mi wstawać rano, kiedy zmęczy mnie wreszcie towarzystwo ludzi, kiedy łatwiej się denerwuję – pojawia się chęć kolejnego wyjazdu, im dalej, tym lepiej. Zapewne na zasadzie: „a może by tak pier*olnąć to wszystko i wyjechać w Bieszczady”. Owszem, Bieszczady mogą być. Albo Praha. Niedawno całkiem dobrze sprawdził się Kraków, który jest miastem chilloutowym i w którym pozwolono mi spoczywać na laurach i być obsługiwaną, za co dozgonne dzięki Gospodarzowi.
Ale Kraków i Praga nie są bardzo daleko – marzy mi się jakieś małe włoskie miasteczko, albo lepiej odległa, a ciepła wyspa, gdzie ludzie nie mówią w żadnym ludzkim języku (na przykład angielskim), słońce odbija się od białych skał i razi w oczy, jada się na okrągło ryby i małże, i nie ma nic do roboty poza zwiedzaniem wzgórz, plaż i kościółków. O.

Zamiast tego rezerwuję wieczór tylko dla siebie. Nie umawiam się z nikim, uciekam z knajpy, z koncertu. Robię herbatę i… no tak, włączam komputer. Następnie całą siłą woli powstrzymuję się od uruchomienia blipa i gg – chciałam wszak być sama – i otwieram tylko pusty dokument „word”.
Pisanina pomaga niezawodnie, i w zasadzie nieważne co piszę. Wierszyk, nową notkę o dupie Maryni, niemoralne opowiadanie – wszystko jedno. Chodzi o skupienie myśli i o sam proces twórczy. Gdybym zarabiała pisaniem, wychodziłoby, że uciekam w pracę.
Gdybym miała talent plastyczny, rysowałabym. Stworzenie czegoś jest dobre. I skuteczne. Może nie tak, jak urlop w ciepłych krajach, ale zawsze.

3 myśli nt. „Maybe a week in the tropic would help to remind you how nice life can be…

  1. Wiktor

    Wyjazd na wyspę gdzie woda jest przejrzysta i niebieska, piasek prawie biały a wokół rosną palmy i jest słonecznie to jedno z moich marzeń. Co z tego że rozdmuchane przez biura podróży :D

    Na pewno kiedyś na jakąś pojadę, muszę.

  2. Luca

    Albo Mauritius, albo Rodos. Tylko tam teraz niezbyt gorąco, przydałaby się raczej druga strona kuli ziemskiej…

Możliwość komentowania jest wyłączona.