Miesięczne archiwum: Marzec 2009

.

Zły dzień. Tysiąc irytujących drobiazgów. Grzejnik w łazience nie taki jak myślałam, głupi sms w reakcji na moją informację o zmianie numeru telefonu, nadgorliwość jednych i niewystarczająca gorliwość innych.  Bzdury, duperele, pierdoły. Igiełki, kamyczki w bucie.

A idźcie w cholerę, ludzie.

Dialogi dorosłych ;)

P:
hej, mam 1000 darmowych minut do Ciebie, a Ty masz faceta? uh.

Ja:
1000? ja mam tylko 500… to nie fair.

P:
Ale Ty masz fajne cycki.

Ja:
a Ty masz dużego, i co? ;P

P:
Zakurzony się nie liczy.

Połamana

Obudziłam się w poniedziałek o szóstej rano i okazało się, że nie mogę wstać. Ani też zasnąć z powrotem. Kręgosłup protestował ze wszystkich sił i doprawdy trudno było ten protest zignorować. Po namyśle zrobiłam jedyne, co mogłam w tej sytuacji – poczęłam stękać boleśnie jak staruszka pokrzywiona reumatyzmem. Metoda okazała się nader skuteczną – Kain obudził się i o tej szóstej rano zrobił mi masaż. Zasnęłam na nowo, a godzinę później obudziłam się dokładnie w tej samej sytuacji. Byłoby bardzo fajnie tak sobie poleżeć i postękać, jednakże musiałam iść do pracy. Próby znalezienia zastępstwa spełzły na niczym, bowiem moje dziewczynki z pracy spały snem sprawiedliwym i przez godzinę żadna nie dała się obudzić… Zwlekłam się więc jakoś, nafaszerowałam ibupromem i pojechałam. Dwie i pół godziny za ladą zniosłam nawet dzielnie, pracując uczciwie, a potem na szczęście jednak mnie zastąpiono i pojechalam do lekarza. No i teraz leżę w domu, bo kazali odpoczywać co najmniej do piątku. W sumie nawet mi dobrze, bo towarzystwo mam, masażyk raz dziennie co najmniej, proszki biorę i w ogóle. Tylko nudno tak leżeć…

Powroty

Muzyczne znaczy. Synafia przypomniała mi, nieco okrężną drogą, mój ulubiony zespół z czasów licealnych. Tę okrężną drogę warto prześledzić, zatem sugeruję najpierw obejrzeć i posłuchać tu, a potem włączyć klip poniżej.


Mesdames et Messieurs, moja wielka szkolna miłość, nieistniejący dziś zespół Atmosphere.


Ekonomicznie

Tytułem wstępu: Izu i Tata Izu mieszkają blisko siebie. U Izu nadto mieszka Anetka. Oba domy żyją w najlepszej  komitywie.


Sms Taty do Izu: „Czy macie oliwki oczywiscie czarne? Robie salatke albo cos podobnego. Z”

Sms Izu do Taty: „Nie, nie mamy, sa tylko zielone. Ale moge kupic.”

Sms Taty do Izu: „Nie kupuj, znalazlem jedna i pokroilem na 12 czesci; starczy.”

Co tam prezenty, liczy się przyjaźń

Patyś miał wczoraj imieniny. Moja Siostra i Szwagier nie urządzali żadnego party (w końcu były w weekend dwie parapetówy i pewnie mają trochę dość), za to kupili lody i ciasteczka dla dzieci i zrobili malutkie przyjęcie we czwórkę.
Patyś zjadł swoje lody, a potem zapytany, czy chce jeszcze coś, powiedział:
– Nie… ja myślałem, że jak zjem lody, to przyjdą do mnie goście…

Był tak niepocieszony, że nawet dziś rano po przebudzeniu pytał, czy jeszcze ma imieniny i goście przyjdą… Oczywiście opowieść Siostry mnie rozbroiła i lecę do niego dzisiaj, choć na chwilkę. Nie można przecież dziecka tak zostawić :)

Trudne pytanie

Na parapetówce u Siostry z radością ujrzeliśmy z Kainem parę, która kleiła się do siebie mniej więcej tak samo, jak my. „Nie jesteśmy sami” – pomyśleliśmy sobie. Postanowiliśmy jednak nie wyciągać pochopnych wniosków i dowiedzieć się, od jak dawna są ze sobą.


Ja: – Jak długo jesteście razem?
H: – Miesiąc i cztery dni. A nie, czekaj… rok i cztery miesiące…


W sumie, co za róznica? ;)


Gwoli uczciwości należy przyznać, że nas spytano o to samo i wtedy zaczęły się schody.

Kain: – Cztery miesiące jakieś.
Ja: – No co ty, tak naprawdę to z miesiąc, dwa.
K.: – Cicho. Poznaliśmy się w listopadzie.
Ja: – Cicho bądź. Zaczęliśmy się tak bardziej…
K.: – Cicho! Ja myślę że…
Ja: – Cicho!


W końcu faktycznie się zamknęliśmy, co chyba wszyscy przyjęli z ulgą…