Szczotka do kota

Posiadanie zwierząt obfituje w różne ciekawe wydarzenia. W tym towarzyskie. Poszłam do sklepu zezwierzęconego, żeby kupić szczotkę do włosów dla koty. Kota linieje niemiłosiernie, wszystko jest w jej kudłach i mam tego trochę dosyć. Weszłam i powiedziałam:
– Ja chciałam szczotkę do kota.
– Szczotkę do kota mam tylko taką – odparł pan i pokazał mi coś, co wygląda jak gumowa zatyczka od niedużego słoika, tylko ma kolce. Też gumowe.
– A to jest dobre? – zapytałam.
– Wie pani, ci w hurtowni, jak mi to sprzedawali, powiedzieli, że jest mega. Ale dla mojego psa najlepsza była taka najtańsza – powiedział pan beztrosko.
Zasępiłam się troszkę i w celu obejrzenia szczotki postanowilam odstawić gdzieś pudełko z pizzą (bo miałam dziś obiad z dostawą, tak, tak). Jedynym miejscem, w którym dało się cos położyć, był wielki worek z suchą karmą dla psa. Ale co tam. Postawiłam ją tam, przepraszając jednocześnie. Pan się ucieszył i powiedział, że mogę mu ją tam zostawić, czemu nie. Wobec tego kupiłam szczotkę, a do tego jeszcze wielką puszkę kitekata, omówiłam kwestię witaminek na sierść i zapłacilam, a pan zapakował mi wszystko w reklamówkę.
– Ale ja nie chcę z siatką, mogę bez siatki?
– Jasne,nie ma sprawy. Ja też wolę bez siatki – odparł pan tonem konwersacyjnym.
– Każdy woli bez siatki – odparłam więc grzecznie.
-Bo to jest jednak zupełnie inne uczucie – rzekł pan.


Ta-ak.
Spytałam jeszcze, czy mają tam jakiś telefon kontaktowy, a pan powiedział, że mogę mu zostawić swój. Ale oznajmiłam, że muszę to skonsultować z „narzeczonym” i pan zmienił zdanie.
Ogólnie było zabawnie i chyba wiem, gdzie będę kupować…

7 myśli nt. „Szczotka do kota

  1. Bluszczyk

    Nie dość, że szczotkę sprzedadzą, doradzą i pomogą, to jeszcze poflirtują… chyba kupię sobie kota :D
    Eeee zaraz, zaraz narzeczony??? :D

  2. nme

    Przypomniałaś mi Houellebecqa, który bodaj w ‚Możliwości Wyspy’ pisał, że posiadanie psa jest o tyle dobre dla człowieka, że daje choćby złudzenie tego, że dajemy komuś szczęście ; )

  3. makatka

    A pizzy w końcu nie zapomniałaś :D?
    Ja od Fileta czas niejaki temu dostałam w spadku po jej aście taką gumową rękawicę do „czesania niedźwiedzi”. Problem w tym, że jak czeszę nią niedźwiedzia to niedźwiedź się „elektry zezuje” i zaczyna kopać czesacza niedźwiedzi kontrolowanymi mniej lub bardziej dawkami energi „eklektycznej”.

    „Bo to jest jednak zupełnie inne uczucie ” brzmi prawie jak „bo to już jest inne wyznanie”. Ot takie głupie skojarzenia nocną porą ;)

  4. Luca

    Tak, posiadanie kotów też daje złudzenie, ze daję komuś szczęście;)

    A pizzy nie zapomniałam, oraz moja kota też się elektryzezuje i w odatku boi się tego „strzelania” iskrami..

  5. kleskowianka

    Moją kiciulkę najlepiej czesze się
    a)gęstym grzebieniem taty
    b)moja szczotką z dzika…
    c) metalową szczotka dla kotów która wygląda jak szczotka ryzowa…
    :) ale grzebien lubi najbardziej :)

  6. Luca

    Bluszczyk: spokojnie, jak dostanę brylant w okragłej oprawce, to na pewno Cię zawiadomię;)

Możliwość komentowania jest wyłączona.