Zachwyt na kredyt

Do Ogrodu Botanicznego w Powsinie wybierałam się od dobrych paru lat. Koniecznie w kwietniu, żeby obejrzeć moje ukochane magnolie w pełni rozkwitu. Pięć lat temu dotarłam tam nawet, z moim ówczesnym tymczasowym chłopakiem, który jednak, mimo, że poważny pan menadżer, był niewyobrażalnie skąpy i postanowił, że wemkniemy się cichcem-chyłkiem, za darmo i tylną bramą. Ponieważ zaparłam się przeciwko temu zadnimi nogami, a jednoczesnie – naiwna! – nie miałam przy sobie pieniędzy, nie weszliśmy wcale. Potem się jakoś „nie składało” i w tym roku w zasadzie też nie miało się złożyć, ale… no właśnie, nie pojechaliśmy w Bieszczady. Ze złości szybko stworzyliśmy plan alternatywny, obejmujący kino, sushi i magnolie. Bardzo pięknie.
Pierwszą kłodą pod nasze nogi okazał się repertuar kin. Wszystko, co chcieliśmy obejrzeć, zeszlo już z ekranów i nie weszło nic, co by nas zainteresowało. Przejrzałam więc repertuar teatrów i odkryłam trzy spektakle, które mnie zainteresowały: jeden właśnie się był skończył, drugi będzie w maju, a na trzeci owszem, bilety mamy, Tomasz nabył je dobry tydzień temu. Żaden natomiast nie wypadał w ten weekend. No ale spoko, pomyślałam, kino możemy odpuścić.
Potem okazało się, że życie frilansera nie jest wcale łatwiejsze, niż życie etatowca. Bo nasze etaty pokażą swoje dobre strony między pierwszym a dziesiątym, a pani od zleceń mego lubego nie wiadomo, czy w ogóle je (dobre strony znaczy) ma – a w każdym razie nie należy do nich terminowa wypłacalność. W związku z tym sushi również oddaliło się w bliżej niesprecyzowaną, mglistą przyszłość.
No a na koniec wyszło na jaw, że po sobotnich zakupach żarciowych brakuje nam na bilety do Powsina. Wtedy się już nieco wkurzyłam- głównie na własną bezmyślność w gospodarowaniu pieniędzmi – i postanowiłam działać. Działanie było ukierunkowane na Kraków i konto bankowe Lisa. W związku z tym podziwialiśmy te magnolie tak jakby na kredyt.
Ale nie zawiodłam się. Co prawda myslałam, że one tam rosną tak bardziej w jednym miejscu, a nie są porozrzucane po całym parku, no ale parę godzin spacerowania przy ładnej pogodzie nikomu jeszcze nie zaszkodziło. Zwłaszcza, że pierwszy raz w tym roku zdjęłam buty na dworze i chodziłam boso, co uwielbiam. A magnolie pachniały jak dzikie….
   

Jedna myśl nt. „Zachwyt na kredyt

  1. makatka

    uuu… brak sushi, na które się człowiek nastawił to prawdziwe ZUO, prawie takie jak Szatan w muzyce rockowej. Zwłaszcza, że po suszaku jakoś tak człowiekowi zawsze wraca radośc i chęć do życia a świat staje się nagle piękniejszy :)

Możliwość komentowania jest wyłączona.