Is it enough to have some love

 


Coś się dzieje. Coś się zmienia. Skonstatowałam dziś, że z dwiema bardzo ważnymi dla mnie osobami nie rozmawiam, nie mam ochoty rozmawiać, co więcej, na propozycję rozmowy odpowiedziałabym: „czego chcesz, człowieku?” W obu przypadkach stało się to nagle (choć w różnym czasie), niemal od jednego zdania, którym znienacka przebrała się miarka, choć sama nie wiedziałam, że jest jakaś miarka.  Czy to oznacza, że pewne rzeczy mijają nawet, jesli się tego nie chce? Czy może pozbywam się złudzeń, łuski spadają z oczu, klapki dla konia przestają działać uspokajająco? A może coraz więcej oczekuję od świata, ukryta w puszystej klatce, w ramionach troskliwego księcia? Może przez te parę miesięcy stałam się rozpieszczoną dziewczynką, która zetknąwszy się z ludźmi nagle jest zdziwiona, że ludzie ci nie zmiatają pyłków spod jej stóp, więcej, potrafią mieć wymagania, własne plany i krytyczne sądy? 


Cóż, przekonanie o własnej wyjątkowości wyniosłam z domu i nie mogło już wzrosnąć, to niewykonalne.


Natomiast coraz więcej widzę wokół siebie nieszczerości i pustych słów. Coraz więcej obliczonych na efekt frazesów, pięknie brzmiących zza papierosowego dymu albo lekkiego uśmiechu. 


I brzęczących jak ten cholerny cymbał świętego Pawła w zderzeniu z pierwszym z brzegu faktem.


Dobrze mi, jestem szczęśliwa. Lubię wracać do domu i gotować obiad dla dwojga, lubię nawet, o zgrozo, oglądać filmy na komputerze. Jest naprawdę bardzo dobrze.


Ale szkoda.

8 myśli nt. „Is it enough to have some love

  1. Królowa Nocy

    oczywiście że przemijają, czy chcesz czy nie. na ogół o wiele szybciej niż byś chciała

  2. afekt

    Pierwsze zauroczenie trwa różnie, ale zawsze mija.
    Najważniejsze, to nie dać się temu małemu dołkowi tuż po nim. On niewiele znaczy, to normalne, że występuje. Teraz masz szansę, na większą „prawdziwość” związku, bez tego początkowego zauroczenia.

    Chyba dobrze cię rozumiem?

  3. afekt

    Aha, zapomniałem.
    Po prostu idź dalej do przodu. Znajdź siły i trwaj w kierunku do przodu.

  4. Luca

    ->Afekt: źle mnie zrozumiałeś, nie pisałam o moim facecie. Ale oczywiście z tego, co napisałeś, zdaję sobie sprawę, choć moment przechodzenia zauroczenia w cos trwałego zawsze mi umyka, odbywa się to u mnie jakoś niepostrzeżenie…

  5. Alquana

    Czasem po prostu przestaje zależeć. Ot tak, czasem z jakiegoś powodu, bo deska po której się skacze w końcu się łamie, albo bez powodu.
    Ale i tak lepiej, niż żeby przestało zależeć, niż żeby bolało , prawda?

    Przypomniały mi się słowa ^cloudy: „Można mnie eksploatowac przez lata. Zuzywac na wszystkie mozliwe sposoby, znosze i znosze.
    A potem wystarczy piórko i jest po zawodach. Przestaje mnie ruszac, przestaje mnie obchodzic. Blogi spokoj.
    To pewnie ma cos wspolnego z masa krytyczna, przeciazeniem sznurka i tak dalej. Jak mowilam – jestem atechniczna, mam to gdzies.”

  6. afekt

    Tak, ja mówiłem również o nim. Ale to co napisałem, ma znaczenie ogólne.
    Masz na myśli, że z czasem masz dość, zmniejsza ci się tolerancja, na nie najlepsze traktowanie Twojej persony?
    Z czasem dojrzewasz, mądrzejesz i masz dość tej otoczki fałszywości, jeśli chodzi o kontakty ze znajomymi?

Możliwość komentowania jest wyłączona.