Jak nie wiatr w oczy…

Od rana udało nam się:


-stwierdzić awarię jednego z komputerów (i co najmniej 300 zł  w dupę, bo zasilacz do wymiany)
-zablokować Kainowi dostęp do konta przez internet (oczywiście, że ja – ale tylko dlatego, że mi dwa razy podyktował złe hasło!)
-znaleźć pod szafką zgniłe zwłoki śliwek, którymi bawiły się koty
-skonstatować, że mój PMS przechodzi sam siebie.

W rubryce „ma” można zanotować przelew za jedno z Kainowych zleceń, dzięki któremu funty Izu pozostaną nienaruszone. Dobre i to.
Mimo przeciwności losu staramy się zachować pogodę ducha i cieszyć się urlopem.


Urlop upływa pod hasłem „lato w mieście” i mamy ambitny plan codziennie we dwoje gdzieś pójść. Dziś w planie „Hair” w kinie Wisła, bo, proszę sobie wyobrazić, żadne z nas jeszcze tego filmu nie oglądało.

6 myśli nt. „Jak nie wiatr w oczy…

  1. siostra

    A o takich atrakcjach jak „Hair” w kinie to Ty nie możesz wcześniej informować?!
    Co prawda widziałam,ale na laptopie, a to jakby nie to samo…

  2. Luca

    Siostra, Ty się nic nie martw, bo i tak nie doszliśmy. Albowiem jedzenie pizzy w łózku nam się, ehem, przeciągnęło ;)

  3. synafia

    Jakżeś Ty się uchowała do tej pory nie oglądając „Hair”? ;)

    Czekam na wrażenia!

  4. Sykofanta

    Ja nie wiem, ja kiedyś ten film próbowałem obejrzeć. Wszyscy wokół chodzą i pieją z zachwytu, a dla mnie był przeciętny. Nic ciekawego, nawet niewiele z niego zapamiętałem. Może i był to przełomowy film, ale z drugiej strony „Triumf woli” był jeszcze bardziej przełomowy dla kinematografii, a nikt jakoś się nie jara i nie smuci, że nie można go obejrzeć w Polsce. Może ja jednak trochę dziwny jestem, ale z filmu Hair nic nie pamiętam i na pewno nie będę go ponownie oglądać, bo uważam, że po prostu nie ma czego i szkoda czasu. Ale to moje zdanie…

  5. makaron

    To jaki Ty zasilacz-kojmbajna chcesz za 3 stówy kupić :|
    Ja mam 500 serwerową Delty nabytą 3 miechy temu za złoty 170 i świetnie mi służy.

Możliwość komentowania jest wyłączona.