Nie filozuj

Czasem ktoś mówi, że zazdrości mi podejścia do życia.


W zasadzie nigdy się niczego nie bałam. Nie żyję w lęku. Problemami przejmuję się dopiero, kiedy nadejdą. Parę razy się na tym przejechałam, ale zazwyczaj pozwala mi to bez wydumanych przeszkód cieszyć się życiem. Uważam, że zamartwianie się czymś, co hipotetycznie może się wydarzyć, jest pozbawione sensu. 


O rzeczy, na których mi zależy, walczę do upadłego. Nie przyjmuję do wiadomości, że świat mi czegoś odmawia. Rzucam się z głową na głęboką wodę i dobrze mi z tym.


Dbam o swoje szczęście. Jeśli coś mnie przerasta, przyznaję to bez żalu i przekazuję sprawę komuś odpowiedniemu. Nie mam ciśnienia na bycie ideałem. Nie krzywdzę siebie, nie pozwalam się krzywdzić innym.


Cieszę się różnymi rzeczami. Robię to głośno i dobitnie. W górach krzyczę z zachwytu, na wodzie powtarzam, że jest cudownie, komplementuję ludzi, bez skrępowania wyznaję miłość.


Jestem trochę jak biegnące dziecko, które nie myśli o konsekwencjach upadku. I uwielbiam to.

2 myśli nt. „Nie filozuj

  1. Królowa Nocy

    zostanie rodzicem to zmienia. zawsze. jeśli zostaniesz matką będziesz się bała.

Możliwość komentowania jest wyłączona.