Luv ya, darling

Kiedy zakładałam tego bloga, pisałam na nim chyba głównie o rzeczach zabawnych. Zamieszczałam trochę wierszy, trochę muzyki. Najmniej było spraw osobistych, a jeśli były, to starałam się pisać o nich enigmatycznie. Z pierwszych miesięcy bloga nie wyczytacie o ważnych wydarzeniach w moim życiu (a było ich trochę). 


Skąd zmiana?


Ano stąd, że mam fajnego, otwartego faceta. Z tej jego otwartości wynikają dwie zasadnicze rzeczy – po pierwsze, nie przeszkadza mu, kiedy o nim piszę, a po drugie, nie mam przed nim nic do ukrycia. To drugie zwłaszcza jest bardzo przyjemne, bo mogę na przykład ciskać publicznie gromy na starą miłość, co nigdy tak do końca nie rdzewieje, a on przeczyta i doleje mi wina, i jest OK.


Uwielbiam tę szczerość między nami i staram się pracować nad tym, żeby się pogłębiała. Wspaniale jest traktować partnera jak przyjaciela i tak po prostu mówić mu wszystko. 


PS: Mało finezyjny ten post, przepraszam bardzo, ale musiałam się podzielić ;)

5 myśli nt. „Luv ya, darling

  1. wiedzma z Blair

    Napisałam komentarz i coś mi go zjadło.
    Napisałam, że rozumiem Twoją potrzebę oraz to, że moja „droga” blogowa była identyczna: najpierw zabawności, później osobistości. Jednak do tej pory wole chować pod woalką to co mi w sercu gra, bo jakoś tak później głupio się to czyta, jak nie daj nam Boże coś nie pójdzie jak trzeba. Ejmen.
    Pozdrawiam i gratuluję tej kupy szczęścia damsko-męskiego! :D

  2. Alquana

    Raz, że nie rozumiem trochę związku miedzy szczerością na blogu i szczerością w związku, ale uznajmy, że to droga dalekich skojarzeń :)
    Dwa – ja np. sobie nie wyobrażam związku innego, niż taki, w którym się mówi, rozmawia, dyskutuje. O wszystkim, a przynajmniej o 99% istotnych rzeczy (bo, umówmy się, jak mu powiem po ran endziesiąty, że jestem gruba i brzydka to biduś nie wytrzyma ;), rzeczy trudnych i osobistych Od tego w końcu jest związek.
    I dlatego życzę Co, żeby taki stan trwał jak najdłużej :)

Możliwość komentowania jest wyłączona.