Z deka mi brak słów i tylko dlatego mało przeklinam

Zadzwoniła do mnie koleżanka, żeby zapytać, czy ostatnio kontaktowałam się z naszym wspólnym znajomym. Kiedy odparłam, że od prawie miesiąca nie, zmartwiła się bardzo i powiedziała mi, że znajomy ten o dwóch tygodni ma wyłączone obydwa telefony i nie daje znaku życia, pomimo faktu, że są wstępnie umówieni na spotkanie w najbliższym czasie. Zdenerwowałam się bardzo; w dobie łatwej, szybkiej i taniej komunikacji taka sytuacja nie wróży nic dobrego. Na szczęście przyszła mi do głowy jeszcze jedna osoba, do której możnaby zadzwonić, zanim zaczniemy niepokoić rodzinę naszego znajomego. I tylko dlatego, że kumpel niedawno się z naszym znajomym widział i potwierdził, że wszystko w porządku, nie zaczęłyśmy wydzwaniać gdzie popadnie, zawracając głowy rodzicom, siostrze i diabli wiedzą, komu jeszcze.


Wreszcie koleżanka dodzwoniła się do znajomego. Ten bardzo się zdziwił, że od tak dawna próbuje się z nim skontaktować i jeszcze bardziej, że się o niego martwiła.


Facet, który wszystkie koleżanki zawsze prosi, żeby zadzwoniły, jak dotrą do domu. Który zawału niemal dostaje, jak nie zadzwonią. Który nie raz i nie dwa słyszał ode mnie, że również niepokoję się, kiedy nie daje znaku życia. Szalenie się, kurwa,  zdumiał, że ktoś się zmartwił, kiedy przed dwa tygodnie żaden z jego telefonów nie odpowiadał.


Mam więc do Was, ludzie, taką małą, maleńką, prośbę. Szanujcie swoich przyjaciół, dobrze? Dbajcie o nerwy znajomych, jeśli chcecie ich mieć. Nie ignorujcie tych, na których sympatii Wam zależy.


No chyba, że ktoś ma wszystkich w dupie. To wtedy proszę bardzo :/

Jedna myśl nt. „Z deka mi brak słów i tylko dlatego mało przeklinam

Możliwość komentowania jest wyłączona.