Czyżby miało się udać?…

Rozdzwoniły się telefony. Zapycha się skrzynka mailowa. Znajomi i nieznajomi: że tu szukają, tam potrzebują, jaki masz cennik, ile by kosztowało, fanpejdża, scenariusz, stronę, to, tamto. Nie wiem, czy najpierw aktualizować profil jednej firmy, czy pisać do znajomej, jak stoimy z drugą firmą, czy zwiedzać pewien portal, bo może współpraca, czy przekopywać się przez tonę materiałów od potencjalnego-ale-prawie-na-pewno-klienta. Tonę w pomysłach. Wszystko trochę palcem na wodzie pisane póki co, bo z każdym trzeba się dogadać, zapoznać z tematem, podpisać umowę, coś tam jeszcze. To wszystko trwa, przeciąga się, a ja przeskakuję z tematu na temat, jedną ręką piszę maila, drugą rysuję schematy, trzecią wrzucam zdjęcia, czwartą czytam materiały… Piątą i szóstą gotuję, sprzątam, robię makijaż i tak dalej, sami rozumiecie.

Na razie nic nie wiadomo. Ale pomału, po cichu, szeptem mogę wyrazić nadzieję, że po miesiącach chudych nastąpią tłuste, a po etapie odpoczynku etap wytężonej pracy. Życzcie mi tego, moi Drodzy, i trzymajcie kciuki.

Update:

Za to hiobowe wieści wyprzedzają jedna drugą. Aż się trochę boję, co dalej. Zły sezon :/

4 myśli nt. „Czyżby miało się udać?…

  1. orlinos

    Cudownie!

    Bardzo się cieszę, że wysiłek wreszcie przyniósł Ci rezultaty. Tylko teraz mniej będzie czasu na Blipa. ;-P

  2. Cord

    Bardzo się cieszę, że wysiłek wreszcie przyniósł Ci rezultaty. Tylko teraz mniej będzie czasu na Blipa. ;-P
    +1

Możliwość komentowania jest wyłączona.