Laaatooo!

Upał. 30 stopni. Skwar. Gorąco. Patelnia, piec, opływanie potem.

Uwielbiam to.

Oczywiście uwielbiałabym  bardziej na jakiejś plaży i ze zbiornikiem wodnym w pobliżu, ale i tak jest świetnie. Piję zimne napoje, jem lody i arbuza i trochę zazdroszczę ludziom klimatyzacji w biurach. Ale tylko trochę.
Jedyne, co doprowadza mnie do szału, to komunikacja miejska. Podróż tramwajem albo autobusem przy tej pogodzie to wyrafinowana tortura. Ubrana w najlżejszą posiadaną przez się szmatę, z butelką wody w ręku, stoję – na siedząco jest gorzej, bo nie czuć powiewu z okien – i usiłuję czytać kryminał. Co drugie-trzecie zdanie przerywa mi kap… kap… kap… To krople potu spływają wzdłuż uda, łydki, kostki i spadają na podłogę. 15 minut jazdy do centrum trwa sto lat, bez kitu.

Od dziś chodzę piechotą.

Z ciekawostek – adoptowaliśmy drzewko.  Granatowiec, który obecnie ma trochę ponad metr wysokości, będzie z nami mieszkał dwa lata, a po tym czasie oddamy go tam, skąd wzięliśmy, czyli do pałacu w Wilanowie. Zostanie posadzony w oranżerii i otrzyma plakietkę z moim nazwiskiem. Tymczasem nazywa się Dżordż Busz i mieszka na balkonie.

Inicjatywę muzeum uważam za świetną. „Rodzice adopcyjni” otrzymują kartę, która upoważnia do darmowego wstępu na teren parku, możliwość bezpłatnej przejażdżki łódką (niestety nie mieliśmy tyle czasu, żeby skorzystać) i pełne wsparcie merytoryczne – jest strona internetowa, kontakt mailowy i spotkania hodowców. Tak więc istnieje szansa, że nasz Dżordż nie zmarnieje i za dwa lata będziemy mogli z dumą przekazać muzeum porządne drzewo. Akcja ma być powtórzona za rok, więc jeśli to kogoś interesuje, to można śledzić stronę muzeum albo profil na facebooku.

A granatowiec, zwany przez nas także granatnikiem, wygląda na razie tak:

6 myśli nt. „Laaatooo!

  1. Cat

    Ja to się moja droga zastanawiam, jak wy tego krzaczora zawieziecie za te dwa lata ;p Bo taki krzaczysko to chyba mocno wyrosnąć może :)

  2. Jenny

    świetna akcja z tymi drzewkami – szkoda, że u nas nikt czegoś takiego nie organizuje, ale może kiedyś uda się takowe sprowadzić i nad morze :)
    ORAZ fajny taki granatnik z bródką ;)

  3. Luca Autor wpisu

    @misza: jak wiadomo, nie mieszkam przy metrze, a w dodatku mam klaustrofobię ;]

  4. R.B.

    Szkoda, że lato trwało do niedzieli wieczorem…

    Wierzę, że z granatnikami sobie poradzisz. Jeśli chcesz chodzić piechotą w takie upały, to znaczy że spokojnie dasz radę np. doturlać drzewko na jakimś wózku piechotą z Ochoty do Wilanowa.
    W końcu odległość jak z U. Górnych na Rawki i z powrotem
    :-)

    Pozdrowienia od starego piechura!

Możliwość komentowania jest wyłączona.