Wierszyk z przedszkolnego przedstawienia:

„Żabie kłopoty”

Pewna żaba, chociaż miła,
zmywać naczyń nie lubiła
i mówiła tak z przejęciem:
– Oj, okrrropne to zajęcie,
wolę z boćkiem jeść śniadanie,
niż na głowie mieć zmywanie!

W kuchni tworzy się bałagan
i mąż żabkę co dzień błaga:
– Moja żabciu, zmyj naczynia,
patrz co w kuchni się wyczynia!

Żabka na to mu odpowie:
– Mycie naczyń psuje zdrowie,
nie daj boże się ochlapię
i paskudny katar złapię!

Już sąsiadki proszą żabkę:
– Weź zmywaczek, żabko, w łapkę,
drugą łapką chwyćże talerz!
Na to żabka skrzeczy:  – Ależ!
Jeśli o zmywanie chodzi,
to mi na urodę szkodzi!

Mąż ją prosi, przekonuje,
ale nic już nie skutkuje…
– Przyczepili się jak rzepy,
a do naczyń trzeba krzepy,
żeby zmywać trzeba siły,
sam pozmywaj, mężu miły!

Brudnych naczyń sterty rosną…
Może tak pozmywać wiosną?
Deszczyk wiosną często bywa,
przy okazji niech pozmywa!

Mąż wyłysiał ze zgryzoty!
– Zmywasz, żabciu moja?
– Co ty! Ani o zmywaniu myślę,
najpierw chcę się kąpać w Wiśle,
po kąpieli pogadamy,
może razem pozmywamy?

Lecz jak wyszła, tak zginęła,
żabka Wisłę przepłynęła,
prosto na zielone łąki,
by tam wreszcie zbijać bąki!

Mąż zaś rzekł: – Przebrała miarkę!
Pora kupić mi zmywarkę,
co pozmywa i nie skrzeczy!
Ot i koniec całej hecy!

(Mariusz Niemycki)

4 myśli nt. „Wierszyk z przedszkolnego przedstawienia:

  1. Luca Autor wpisu

    Ja bym się ani chwili nie wahała kupić zmywarki, gdybym tylko miała ją gdzie postawić:)

Możliwość komentowania jest wyłączona.