Kobieta idealna

Kobieta idealna jaka jest, wszyscy wiedzą: gospodyni w kuchni, dama w salonie i dziwka w łóżku. W gruncie rzeczy nic trudnego, jak się nad tym zastanowić: wystarczy odrobina ogłady, inteligencji i wiedzy kulinarnej plus szczera namiętność (zakładamy tutaj, że gości lubimy, kuchnię mamy normalnie wyposażoną, a partnera obdarzonego sprawnością i inwencją).

Ja natomiast, moi drodzy, jestem antytezą kobiety idealnej. Do sypialni nie nadaję się od tygodnia z powodu przeziębienia strategicznych okolic, do gości podobnie – głównie bowiem jęczę, popijam ziółka i łykam leki, a wychodzenie z domu wyraźnie mi szkodzi. W kuchni zaś żywo przypominam słonia w składzie porcelany.

Dziś na przykład postanowiłam zrobić sernik według przepisu Alquany. O serniku tym słyszałam same dobre rzeczy, a Alq mówi, że robi się go łatwo. Cóż. Najpierw zrobiłam zakupy i wszystkie je zapakowałam do swojej torby. Przyniosłam do domu, położyłam torbę i zajęłam się innymi rzeczami. Kiedy przyszło do rozpakowania zakupów, okazało się, że pękło opakowanie z jogurtem i torebka nadaje się tylko do prania. Potem zacięłam się w palec przy otwieraniu serka waniliowego. Potem zrobiłam masę serową przy pomocy miksera, który podejrzanie śmierdzi spalenizną (Kain niechcący mu ułamał coś z tej strony, z której się wkłada końcówkę do robienia papki z różnych rzeczy i teraz tam sobie luźno lata taki plastikowy element, i się topi podczas pracy miksera). Okazało się, że ser jest rozmieszany niedokładnie. Ale co tam, wylałam masę do blaszki wyłożonej herbatnikami, które radośnie zaczęły pływać. Pływają do tej pory, bo mimo ponad godziny w lodówce masa jest tak samo płynna, jak była na początku. Trochę się boję ciągu dalszego.

Za to zdołałam już w tym tygodniu wydać na ciuchy jakieś 2/3 tego, co zarobiłam. Nie była to wielka sztuka, po prostu mało zarabiam. Tak, że tego. Jakby ktoś jeszcze chciał mi się oświadczać, to raczej niech to poważnie przemyśli.

19 myśli nt. „Kobieta idealna

  1. lavinka

    Bo Ty jesteś damą, a każda szanująca się dama ma służącą do robienia zakupów, kucharkę do pieczenia sernika, nianię do dzieci(jak będą). W dawnych czasach kiedy nie było jeszcze pralek – były praczki, nie było zmywarek – pomywaczki, nie było taniego importu z Chin – krawcowe. :)

    p.s. Solidaryzuję się nieco w cierpieniu albowiem poza pracą, która mnie wykańcza moralnie(nie pytaj czemu), leczę swoje jelita, którym jak zwykle zaszkodził pobyt w górach. Ryż na zmianę z budyniem i jakimś proszkiem co ponoć trzeba się skonsultować z lekarzem, ale recepty już na niego nie trzeba (toteż skonsultuję się, jak mi po nim się pogorszy) :)

  2. inż. Jacek :)

    Luca bzdury piszesz! Potworne!

    Kiedy ostatnio sprawdzałem byłaś zupełnie fajna :), a zrywami zajebista, a nie wierze w tak gwałtowne zmiany charakteru!

    A choroba — taki lajf!

    Zresztą właśnie kresowe szlachcianki miały kucharki a jak konno jeździły ze swoimi lubymi po stepie na pewno nie piekły im serników — nie ma co walczyć z genami!

  3. Luca Autor wpisu

    W step to ja go bym chyba musiała tymi końmi ciągnąć! ;)

  4. Luca Autor wpisu

    A w ogóle to Tobie, Jacek, po prostu głupio teraz, bo już się oświadczyłeś. A teraz widzisz, że nie warto było ;p

    Z tym sernikiem to trochę wina Alq, bo nie napisała, żeby dać mniej wody do rozpuszczania galaretek. Teraz można go jeść łyżką, co też Izu skwapliwie uczyniła.

  5. inż. Jacek :)

    Xiężno Lucrecjo

    Po pierwsze, jak sama mówiłaś, jestem pierwszym który Ci sie oświadczył, a takich co mogą powiedzieć. . . a zresztą sama mówiłaś to wiesz.

    Po drugie gdybym na ten moment był w sytuacji w której mogę Ci się oświadczyć, uczyniłbym to natychmiast ponownie :) dodając w liście swych zalet rozlicznych że nawet jeśli teraz gram na komputerze to jestem w stanie dla Ciebie natychmiast odinstalować Windowsa (co nałóg grania kończy definitywnie).

    Na zawsze wierny przyjaciel
    inż Jacek!

  6. Luca Autor wpisu

    Boże. Takie deklaracje. Jestem wzruszona, Mój Drogi Przyjacielu.

  7. ?!MiSzA!?

    Ja to bym Ci się nawet oświadczył, ale efekty mogłyby być opłakane. Bo ja jak słoń w składzie porcelany zachowuje się w sypialni, kuchni i na salonach.

  8. Luca Autor wpisu

    @Misza: i na parkiecie, jak słyszałam ;) Ja to wolę żebyś mi się nie oświadczał z innych powodów: Anieśka, zdaje się, stanowcza dziewczyna, a mnie życie jeszcze miłe!

    Ale gdyby nie okoliczności.. ;)

  9. ?!MiSzA!?

    Na parkiecie to ja się jak Fred Astair zachowuje. Choć prawda, dopiero po pół litra. Ale chyba wiem kto Ci takich bredni nakładł do głowy.
    Anieśka wie co robi. Każdy panicznie się jej boi. Kiedyś dzwonię do kumpeli:
    – mąż w pracy?
    – tak.
    – to może wpadnę…? – pytam najbardziej jednoznacznym tonem na jaki mnie stać.
    – aa … eee… a co na to Anieśka?

    Auto chciałem u niej pod domem zostawić. Ale fajnie byłoby mieć alternatywę…

  10. synafia

    Eeeee, Luca, Skarbie. Ty się za dużo pierdołami przejmujesz, mówię Ci. Olejże sernik. Olejże w końcu tę mityczną kobietę idealną. Idź się poopalać :D
    (to pisałam ja, chora od tygodnia, na antybiotyku, sernika nie próbująca nawet robić i wydająca na ciuchy bardzo mało, bo Klubik Malucha trzeba opłacać ;p)

  11. R.B.

    Cześć.
    Z powodu Twojej choroby współczuję.
    Czytając komentarze – przyjaciół gratuluję!

    Ale chyba Ci poradzę, wprowadź sobie na stałe zasadę:
    Nie Bloguj Chora.

    Bo do na końcu listy zalet Kobiety Idealnej (po damach, kucharkach i kurtyzanach) powinno być:
    W chorobie NIEMARUDZĄCA! :-)
    Wiem, łatwo się to pisze, trudniej zrobić.
    Ja nie potrafię, jak choruję, to marudzę. Ale damą nigdy nie zostanę, choćby z racji płci.

    I jeszcze:
    Nie rozdrabniaj się! Jak chorujesz – to leż i choruj. Nie gotuj, nie lataj po zakupy. Bo się w tym momencie do tego normalnie nie nadajesz. (Wyślij kucharkę????)

    Szybkiego powrotu do zdrowia!

  12. Luca Autor wpisu

    Tatuś, sam sobie, kurde, wyślij kucharkę. Jak masz.
    A bloga ostatecznie mam po to właśnie, żeby sublimować frustrację. Na wniosek większej ilości Czytelników mogę dodawać umówiony znaczek przy tytułach Postów Marudzących. Będzie można nie czytać ;p

  13. Luca Autor wpisu

    @Synafia: no ale wiesz: kobieta chora czuje się zawsze kobietą gorszą. Co ja poradzę. A opalać bym się poszła, oj jak bym poszła – ale gdzie? Nie jestem typem Warszawiaka rozbierającym się do półnaga w parku i zalegającym pod krzakiem w miejscu publicznym ;)

    @Misza: dobra, to możesz się oświadczyć, jak chcesz. Ostatecznie będziemy spędzać czas na konwersacji, kiedy wszystko inne zawiedzie;)

  14. Luca Autor wpisu

    @Synafia: kuszące! A mogę tam występować w stroju plażowym? Posiadam nowe, ładne bikini!

  15. R.B.

    Noooo, widzę że Ci lepiej. Jakby twardszy pazur na klawiaturze się czuje!
    Przeważnie sam bywam swoją kucharką.
    Posty Marudzące – dobra kategoria. Oczekuję wzorowego marudzenia. Będę czytał.
    Obiecuję w zamian oznaczać Marudzące komentarze.
    (Poprzedni był w tej kategorii)

    Buuuuźka!

  16. Luca Autor wpisu

    W sumie to chyba jest od tego tag: „nastroje”. Ale zapominam go używać.

  17. Luca Autor wpisu

    Synafio, szczęśliwie się złożyło, że jadę dziś szpanować tym bikini przed trójką małych dzieci na działce rodziców Szwagra. Ale jeśli ono wyjdzie z tej przygody bez szwanku, to pewnie jeszcze się jakoś umówimy :) Dzięki!

Możliwość komentowania jest wyłączona.