Nowe hobby: geocaching.
Geocaching to zabawa terenowo-internetowa. Polega – w uproszczeniu – na ukrywaniu w terenie tak zwanych skrzynek, które inni uczestnicy zabawy mogą następnie odnajdywać na podstawie współrzędnych i różnych podpowiedzi. W niektórych znajdują się geokrety, czyli najczęściej małe zabawki, zarejestrowane w internecie i wędrujące od skrzynki do skrzynki po całej Polsce i nie tylko. Kiedy zarejestrowaliśmy się na polskiej stronie opencaching.pl, okazało się, że w promieniu kilkuset metrów od naszego domu jest kilka takich skrzynek, a kolejne gęsto rozmieszczone w całym mieście, także w miejscach, gdzie często bywamy.
Właśnie weszłam na tę stronę i wsiąkłam na pół godziny, zamiast pisać. Ale już wróciłam. Skrzynki są różne różniste i prócz tradycyjnych bywają mobilne, wirtualne lub wymagające rozwiązania zagadki. Czasem trzeba się po nie wybrać w nocy, kopać w ziemi, wchodzić do piwnic lub spełniać dodatkowe warunki, jak na przykład kupienie dzieciom podwieczorku albo zaśpiewanie piosenki przy pomniku Osieckiej. A czasem wystarczy przejść obok kawałka ściany i niepostrzeżenie wyjąć z dziury malutki pojemniczek. W każdym razie zabawa jest przednia, satysfakcja ogromna, a i korzyści intelektualne są, bo zazwyczaj skrzynki umieszcza się w miejscach z jakiegoś powodu ważnych lub ciekawych. Już mam pomysł na parę własnych, ale zaczekam, aż nam jakaś znacząca liczba znalezionych stuknie ;)
W zabawę wciągnął mnie Harry, który też odkrył ją niedawno.
Tagi: spacer, życie Luki
Kategorie: hobby, internet, wycieczki



Przez Was sama się zaczełam tym interesować – tym bardziej, ze w okolicy i ja mam kilka skrzynek (najbardziej ciekawi mnie ta na samiuśkim Placu Bohaterów Getta). Tylko niech się zrobi ociupinkę chłodniej…
1 Alquana (23 lipca 2010 o 08:05)
Jak będę u Was z kolejną wizytą, to może zrobimy sobie mała wycieczkę w poszukiwaniu keszy? :)
2 Luca (23 lipca 2010 o 11:00)
A mi zajumali drugi raz Rzeźbę z dziurką na Mokotowie. Argh. Reaktywuję w drzewie, ktoś musiał podpatrzeć z okna. Ze Street Art na Rozbrat podobnie, co raz ktoś ją znajduje walającą się w okolicy. Łupić skrzynki fajna rzecz, ale jak się je zakłada… ech. Serwisowanie ciężka rzecz. Ciągle sobie obiecuję,że nie założę więcej miejskiej skrzynki. Ale i tak mi nie wychodzi ;)
A na Placu Bohaterów Getta, to chyba virtual z geocaching.com chyba tylko jest? Nie pamiętam.
3 lavinka (23 lipca 2010 o 21:20)
My to pierwszego FTFa znaleźliśmy będąc drudzy… zabraliśmy na pamiątkę :-) Niektórzy po prostu certyfikatów nie biorą. Ostatnio nawet będąc czwartymi przy skrzynce znaleźliśmy FTFa i tego już zostawiliśmy, niech wprawia w konsternację ;-)
4 meteor2017 (23 lipca 2010 o 23:22)
@Lavinka: o, to cudnie, bo dziś właśnie planowałam skok na Rzeźbę z Dziurką. Tak szybko chyba nie zniknie…
@Meteor: dzięki za komentarz:) My także zostawiliśmy ten certyfikat. Może ktoś weźmie keszując z dzieckiem, niech się gówniarze cieszą ;)
5 Luca (24 lipca 2010 o 08:46)
Inside every cynical person, there is a disappointed idealist
6 ford girl (25 lipca 2010 o 06:12)