Kości zostały rzucone

Sama uroczystość, cóż, przebiegła po naszemu. Niektórzy nie dotarli na czas, inni wcale, jeszcze inni poruszali się wyłącznie trzymając mamę za nogę… My sami, o dziwo, dotarliśmy z odpowiednim wyprzedzeniem, odpowiednio ubrani, a nawet po śniadaniu.  Stres? No cóż, troszkę nam się trzęsły ręce, ale poza tym Kain na pytania, jak się czuje, odpowiadał, że spać mu się chce, a ja walnęłam przed wyjściem kieliszek cytrynówki i od razu się wyluzowałam. Jakkolwiek muszę przyznać, że większość wizyty w urzędzie pamiętam tak trochę jak przez mgłę. Nie przez cytrynówkę, trunek zacny, ale przez, co tu kryć, lekkie jakby nerwy.

Szczęśliwie żadne z nas nie pomyliło słów przysięgi, założyliśmy sobie obrączki na właściwe palce, nikt się nie potknął, nikt nie powiedział nic głupiego – wręcz nie wiem, jakim cudem się udało. Oraz podobno nasz rodzinny zegar, który od wielu lat nie chodzi, a nawet leży, zaczął tykać około południa. Czuję się pobłogosławiona przez duchy przodków.

Po ślubie zabraliśmy towarzystwo do domu na toast i tort. Zarzucono nas kwiatami i dobrymi życzeniami oraz przygnieciono mnie toną komplementów. Tort i sałatki dość szybko zniknęły bez śladu, ale szampana trochę nam zostawili ;)

W fotograficznym skrócie:

8 myśli nt. „Kości zostały rzucone

  1. ?!MiSzA!?

    Ze względu na urlop i kilka pomniejszych rewolucji opuściłem na troszkę blogosferę, ale dopiero po powrocie na Twego bloga zacząłem się zastanawiać jak długo mnie nie było.

    Serdeczne gratulację, ściskam kciuki co byście statystyki rozwodowe poprawili ;) i ta sama (niepotrzebna z pewnością) rada, co dla Twojej siostry – nie pytaj teraz innych par ‚a kiedy wy?’.

    Salut…

  2. cassia

    Wspaniały to widok kochających się ludzi. MIŁOŚCI, miłości i jeszcze raz miłości, z dnia na dzień coraz większej.

  3. synafia

    Kochana, jeszcze raz serdeczne gratulacje dla Was obojga :)A teraz zupełnie po babsku Ci powiem, ze piękną miałaś sukienkę :) I w ogóle ta cała akcja z „tajnym” ślubem bardzo mi się spodobała ;) Macie jaja, koleżanko! :D

    No i jak się czujesz jako żona, hm? Żadnej różnicy, co? ;)

  4. Luca

    @Synafia: Żadnej. Tylko tak poważnie brzmi… I jak sroka gapię się ciągle na swoje oba serdeczne palce.

Możliwość komentowania jest wyłączona.