Nadal nie zdanżam

Milijon i jedna spraw do załatwienia. Codziennych, nagłych, zaległych, nadprogramowych, pilnych. Planuję, zapisuję w kalendarzu, jeżdżę, staram się ogarniać i nadążać.

W niedzielę mamy zamiar wyjechać na urlop i nadal nie wiemy dokąd. Trochę mnie to rozbija, ale tylko trochę, ponieważ przed niedzielą czeka mnie jeszcze tyle atrakcji, że doprawdy mam się na czym skupić.

W sumie to głównie zajmuje mnie skupianie się na tym, żeby w nagłym przypływie codziennego stresu nie zabić narzeczonego. On ma podobnie. Więc lepiej życzcie nam cierpliwości, bo zanim nastanie upragniony wyjazd, możemy tu niechcący zrobić wszystko czerwone.

Aha, i czy ktoś mógłby wyłączyć mi kaszel?

4 myśli nt. „Nadal nie zdanżam

  1. Paweł

    W takim razie życzę powodzenia. I w obliczu nawet tego natłoku wydaje mi się, że na brak wyjazdów nie narzekasz, czyż nie? :) Wszystkiego dobrego.

  2. Luca Autor wpisu

    No tak mnie rzuca to tu, to tam – ale co to za wakacje, jeśli trwają tylko weekend? Te mają być prawdziwe :)
    Dzięki :)

  3. lavinka

    Ja się poddałam i zabukowałam sobie wyjazd rowerowy na koniec września, ostatni tydzień mniej więcej. Muszę jakoś odreagować te wakacje czego i Tobie życzę :)

Możliwość komentowania jest wyłączona.