Miesięczne archiwum: Sierpień 2010

Error: wyczerpuje się miejsce w układzie nerwowym.

Nie zdanżam (jak Kocica).  Zanim napiszę o czymś, co się przydarzyło, pędzę lecę uczestniczyć w następnym. I tak: w weekend pojechałam do Serw, gdzie pływałam kajakiem oraz wpław, uczestniczyłam w koncercie rockowo-szantowym (w roli widza), jadłam ryby, piłam piwo i nauczyłam Bagherrę pływać na plecach. W poniedziałek otrzymałam siedem brylantów na okrągłym kawałku białego złota. W środę pojechałam do miasta na K, gdzie odbyłam owocne spotkanie służbowe, a następnie zupełnie bezowocne, ale jak zawsze ekscytujące spotkanie prywatne.

A teraz siedzę na pomarańczowej sofie w pięknym, pustym i cichym mieszkaniu i trochę nie wiem, co ze sobą zrobić. W głowie jeszcze helikopter, przyćmiewający poczucie obowiązku. Powinnam pójść do sklepu po mleko, zrobić sobie kawy i wziąć się za coś, co czeka na mnie od dawna i jest ważne. Równie poważnie rozważam zakopanie się w nie swoim łóżku i spanie do 16. Nie wiem, czy wracać dziś, czy jutro i co z jakiej decyzji wynika. Nie chce mi się myśleć. Chciałabym wziąć dwa tygodnie wakacji od życia i spędzić je nie myśląc, nie planując, żyjąc chwilą, taplając się w tym szczególnym, pełnym testosteronu cieple, którym pachnie dla mnie Kraków.

Woodstock 2010

I po Woodstocku.  Z Woodstockiem to jest tak, że kto nie był, ten nie zrozumie. No bo woda zimna i kolejki do niej, wszędzie kurz, brudni i pijani ludzie, trzeba robić kilometry od sceny do jedzenia, od jedzenia do piwa, od piwa do namiotu, hałas całą dobę i jeszcze jacyś obcy o każdej porze dnia i nocy wrzeszczą: „Zaraz będzie ciemno!”, „Andrzeej!” albo – mój hit sezonu – „Prawdziwy rolnik wstaje o piątej!!” (wykonywane między piątą a ósmą rano, kiedy próbowaliśmy się przespać po podróży).

Ale wyobraźcie sobie najlepszą, najbardziej pozytywną i pełną energii imprezę, na jakiej byliście w życiu i pomnóżcie ją przez dziesięć, a potem rozciągnijcie na trzy dni: voilà, oto Woodstock. Wspaniali ludzie w ilościach hurtowych, mnóstwo muzyki, zabawa, luz, magia. Inny świat, inne zasady.

Zresztą, jeśli byliście, to co ja Wam będę tłumaczyć. A jeśli nie byliście, to za rok koniecznie pojedźcie!