Wieczór panieńsko-kawalerski
Przyszli w piątek trzynastego. Trochę znienacka, to znaczy umówiliśmy się na picie z Izu i Zubilem, a przyszły prócz tego Królowa Nocy i Bagherra, atakując nas od progu eleganckimi strojami, czterema flaszkami wina, dwiema michami sałatek, kabanosami i bagietką. Co było robić – wbiłam się w kieckę, wyjęliśmy z lodówki martini i zaczęło się :)
Do wpół do czwartej nad ranem poszło i martini, i wina, i nawet kolejne trzy flaszki, po które w radosnych nastrojach wybraliśmy się do nocnego. Otrzymaliśmy praktyczne, przydatne w każdym domu akcesoria: jadalne majtki (wersja damska i męska), butt plug z mydła oraz mały bacik, który dla kontrastu z drugiej strony ma puszek do łaskotania/głaskania/sprzątania kurzu. Jako jeden z gwoździ programu wystąpiło także pudełko z ciastkami w kształcie piersi. Były z jakiejś galaretkowatej masy i się trzęsły.
Co było dalej, nie chcecie wiedzieć. Jedyne, czego żałujemy, to że Bagherra musiała wyjść wcześniej.
Z bogatej dokumentacji fotograficznej udało mi się wybrać kilka przyzwoitych zdjęć ;)






Tagi: ślub, znajomi, życie Luki
Kategorie: imprezy, life, znajomi



To jeszcze dorzuć mniej przyzwoite ;)
1 Le Satyre (22 sierpnia 2010 o 22:03)
Nie ma mowy!
2 Luca (23 sierpnia 2010 o 11:51)