Bezsennik

Są takie noce, kiedy nie śpi się wcale. Siedzi się do rana i pisze, słucha muzyki, patrzy w ścianę, słucha, pisze. Się wyciąga jakieś stare wiersze i poprawia. Się notuje jakieś kawałki prozy. Się mamrocze do siebie i liczy sylaby na palcach. I mija trzecia nad ranem, czwarta nad ranem – się nie śpi. Pisze się.

O świcie wychodzi się na dwór i idzie się patrzeć na wschód, gdzie ranne wstają zorze. Albo kładzie się do łóżka, szybko, szybko, żeby zasnąć, zanim zrobi się całkiem jasno i będzie za późno.

Były takie noce, prawda? Nie spałeś, nie spałaś wcale. Pisałeś, pisałaś do rana.

Teraz kładziesz się o ustalonej porze, może czasem godzinkę później.  Gasisz światło, przykrywasz się kołdrą i leżysz. Nie śpisz. Ale nie wstajesz, nie chcesz budzić męża, dziewczyny, dziecka, kota, zresztą rano trzeba do pracy, to już nie ten wiek, żeby ot tak, bez powodu pozbawiać się snu. Patrzysz po cichu w sufit, w ścianę. Nie śpisz. Bo, po prostu, są takie noce.

7 myśli nt. „Bezsennik

  1. Luca Autor wpisu

    RB, a Ty co mi męża tłamsisz? ;) On ma swoją godność, że tak nawiążę do pewnego skeczu :)

  2. R.B.

    No coś Ty, nie tłamszę.
    Nie miałem takiego zamiaru …
    Pewny siebie młody facet, a mój wpis z uśmieszkiem by go stłamsił???
    Jeszcze nie wie, że ja się przekomarzać czasem lubię????
    :-)))))))))

    P.S.
    To był uśmiech wielokrotny.
    Że także zacytuję:
    „względem tego, co Pan wiesz, a ja rozumiem”

  3. Lichurec

    nie było.. nie ma..

    Zaczytać się – owszem.. do późna – owszem.. nie spać z przejęcia – owszem..

    Nie spać, by pisać / rysować / wyrwać kawałek duszy i przetopić w coś nowego, coś innego – nie ma, nie było, nie będzie..

    Gdyby zaś były – obudzić byłoby warto.. zawsze..

Możliwość komentowania jest wyłączona.