Wkurwik weekendowy

Sobota. Rodzinne spotkanie u Siostry, powrót do domu około 22.00, siadamy każde przy swoim komputerze. Kain instaluje nowy system, ja przenoszę bloga. Zanim się obejrzeliśmy, zleciał czas do trzeciej w nocy. Co tam, jest weekend, odeśpimy jutro. Jeszcze kąpiel, jeszcze książka, jeszcze chwila grania na komputerze. Kładziemy się koło 4.00 z zamiarem spania co najmniej do południa.

Po dziesiątej coś mnie budzi. Telefon Kaina dzwoni i dzwoni, i dzwoni. Ignoruję, ale Kain w końcu wstaje i odbiera. Próbuję spać dalej, ale w kawalerce nie da się rozmawiać przez telefon tak, żeby nie obudzić drugiej osoby (może dlatego jeden z naszych sąsiadów odbywa rozmowy telefoniczne na korytarzu?). Rozbudzam się więc i w końcu, wściekła jak osa, wstaję.

To sobie pospaliśmy w weekend. Sześć godzin, luksus, panie. Niewyspani i źli, niemrawo popijamy kawę. Po południu pewnie padniemy na drzemkę. Cały dzień rozwalony. Myślicie, że telefon był pilny? Cóż – kolega chciał porozmawiać o grze.

12 myśli nt. „Wkurwik weekendowy

  1. Tygryziołek

    Oesuuu, jakaś zła karma, czy co? Mam dokładnie tak samo, tylko poszłam spać o piątej (no bo trzeba było przecież jeszcze obejrzeć nową formę bloga Luki przed snem, nie?) a obudziły mnie koty przewracające kosz na śmieci. Co za parszywy weekend.

  2. madziutek

    Taaa… sobota oboje w pracy, po pracy biegiem na imieniny do teściowej, powrót do domu… znajomi już czekali pod bramą :P – poszliśmy spać w okolicach 5… rano Miśka zasponsorowała nam pobudkę, później znajomy wpadł na kawę bo był przejazdem w W-chu. Później 3h stałam w kuchni bo brat z rodziną na obiad, pojechali to dzieci spać trza położyć. Właśnie usiadłam. ;-) Ciekawe czy ktoś się wyspał tego weekendu. Pozdrawiam. :)

  3. R.B.

    Przyznam, nie zrozumiałem.
    Telefon po dziesiątej – rzecz normalna. (przed ośmą sam bym chyba zabił samym głosem odbierając). Sprawdzanie w blipie, o której się ktoś spac połóżył to chyba przesada (tak totalna inwigilacja???)
    A może po prostu – jak się chce pospać, wyłączyć komóry, albo przestawić na cichy tryb????
    Od dawna twierdzę, że głupiejemy lawinowo w sprawach techniki i komunikacji. Sam automatycznie odbieram np. jadąc rowerem, a chwilę potem z paniką zjeżdżam na chodnik.

    Ale niespodziewanej pobudki współczuję.

  4. Luca Autor wpisu

    Dzwonisz do ludzi w niedzielę, czekając tylko do ósmej?!
    No proszę Cię. Ciekawe, kto miał zawsze problemy z pobudką i nienawidził rano wstawać.

    Ja swój telefon mam zawsze wyciszony, ale włączone wibracje. Kiedy ktoś dzwoni, te wibracje mnie budzą. Kaina telefon ma włączony dźwięk, a ja w to nie ingeruję.

  5. Luca Autor wpisu

    A, co do blipa, to ten znajomy rano najpierw napisał do nas właśnie na blipie – stąd myśl, że przeciez mógł widzieć, o której poszliśmy spać.

  6. R.B.

    To potwierdza moją tezę: korzystamy z tej techniki czase bardzo bezmyślnie. I, moim zadanie, niebezpiecznie przyzwyczajamy się do możliwości natychmiastowgo kontaktu.

    Była taka anegdotka, o wysłaniu komuś SMS-a, żeby włączył komórkę :-)

    I to jest to!

  7. Luca Autor wpisu

    Teraz to ja nie rozumiem. Co jest głupiego w niewyłączaniu telefonu?
    A gdyby stało się coś pilnego albo złego, ktoś by szybko musiał się ze mną skontaktować? Zakładam (naiwnie), że z innych powodów dzwoni się między 10 a 22 w dzień powszedni, a w weekend od południa.

  8. R.B.

    A to już nie ma wyjścia.
    Zależy tylko od tych, co dzwonią. Widocznie przyjęli inne założenie :-)
    Na pocieszenie: gorzej bywa ze stacjonarnym. Na przykład jak się uaktywnią akwizytorzy od ubezpieczeń, lub proponujący „nowe lepsze taryfy”. Pomaga tylko zastrzeżenie numeru, a i to nie zawsze.

  9. R.B.

    Temat nasunął mi pomysł na PRZKTYCZNĄ funkcję w telefonie.
    Wprowadzić, analogicznie do maila, zróżnicowany priorytet połaczenia. Albo przynajmniej sms-a.

    A potem, tak jak jest (nie we wszystkich) telefonach z idnetyfikacją numeru – różny dzwonek.
    Np. „niski” – w danym profilu nie dzwoni, odbiera poczta głosowa.
    „Normalny” – ustawiony cichy dzwonek
    „Wysoki” – ustawiamy dzwonek po którym nawe koty lecą odebrać…

    Jak to zrobić?
    W telefonie „stacjonarnym” to jest wykonalne przy istnieniu jakiejś centralki. Programowana zapowiedź i wybór numeru „wewnętrznego” („Jeśli to jest tak pilne, żeby budzić Lucę – wciśnij 9”). Potem właściwa reakcja aparatu.

    Problem w tym, że nie wiem nic o jakiejkolwiek obróbce wywołania z komórki. Chyba że – przekazanie połączenia na stacjonarny + centrala itd. Ale to drogo, do zastosowania w duuuużych firmach.

    Może ktoś podejmie się rozpracowania tego problemu??????

    Ten post ma priorytet „bez potrzeby nie budzić” ;-)

  10. Luca Autor wpisu

    Opatentuj to :)

    Stacjonarnego telefonu nie mam i nie planuję – jestem przeciwniczką płacenia abonamentu tylko za to, że coś posiadam, nawet, jeśli nie używam.

Możliwość komentowania jest wyłączona.