Na twoim miejscu nie robiłabym tego

Są ludzie, którzy nie lubią rozmawiać przez telefon i tacy, którzy nie uznają kontaktu internetowego. Są osoby, które nie tolerują, kiedy się ich dotyka – nieważne, czy obcy w autobusie, czy znajomy podczas rozmowy.
Ja, zasadniczo, lubię ludzi, chętnie z nimi piszę, rozmawiam przez telefon
i osobiście, nie mam szczególnych problemów z dotykaniem, kiedyś jeden facet zasnął mi na ramieniu w metrze i żal mi go było budzić, więc tak sobie spał.

Ale nie znoszę, kiedy się mnie szarpie. Nie cierpię, kiedy ktoś z rozpędu chwyta mnie w objęcia wokół żeber, zawsze za mocno i boleśnie, i trzyma w górze. Nie bawi mnie, gdy ktoś mnie gdzieś ciągnie przemocą, wyrywa coś z rąk, popycha w żartach, przewraca na kanapę, nawet bardzo miękką. Wrzucenie mnie w zaspę śnieżną zawsze było najgorszym możliwym sposobem zacieśnienia znajomości, a łaskotek nienawidzę odkąd pamiętam.

To nie tak, że cię nie lubię. Ale jeśli mnie dźgniesz palcami po żebra, połaskoczesz, wyrwiesz mi coś z ręki siłą, weźmiesz wpół i wystawisz
z pokoju – masz spore szanse, że zapamiętam to na bardzo długo, a nasze stosunki ulegną znacznemu ochłodzeniu.

Cóż, każdy ma swoje granice intymności, prawda?

24 myśli nt. „Na twoim miejscu nie robiłabym tego

  1. orlinos

    Faktycznie NIGDY nie lubisz łaskotek? Od nikogo? Przyznam, że to bardzo ciekawe; mnie samego zjawisko łaskotek fascynuje – bolesne toto nie jest; przyjemne niby też nie do końca, ale (we właściwych okolicznościach i z odpowiednią osobą) jednak jakby miłe. Chociaż jednocześnie ciągle nie – to zupełnie coś innego od głaskania.

    Zainteresowałaś mnie.

  2. lavinka

    Ojej. Właśnie opisałaś sytuacje, które sprawiają że jestem najszczęśliwszą osobą pod słońcem. Regularnie wrzucamy się z Tomim w zaspy, walimy czymś po głowie, szarpiemy, łaskoczemy, wyzywamy od łosi i klęp(hermetyczne), ostatnio znaleźliśmy w keszu kajdanki z futerkiem, w które Tomi mnie siłą(za pomocą łaskotek też) zapiął, po czym się rozpięłam(w końcu zabawka) i w efekcie Tomi dostał kajdankami w łeb… jeju. Nie wyobrażam sobie naszej relacji bez tej śmiesznej „przemocy”. Nawet przy świadkach, którzy nam mówią, żebyśmy może już przestali ;)

    A jednak istnieją ludzie którzy tego nie lubią. Trudno mi to pojąć, ale szanuję to, pod warunkiem że o tym mówią. Bo Twoje uczucia nie są rzadkością, niemniej jednak nie są tak zupełnie popularne. I dobrze jest o tym mówić otwarcie. Myślę, że czasem warto wybaczyć, poinformować, że się „tak” nie lubi. I TO jest dobry test znajomości. Czy druga strona potrafi uszanować mimo wszystko. Nie każdy potrafi, oj nie.

  3. rubeus

    Przez telefon nie lubię i nie umiem gadać, na żywo chyba zbytnio dominuję rozmówców – wolę internet.
    Co do pozostałych rzeczy – chyba zgadzam się z tobą.

    @lav – :-D

  4. mat

    Nie lubie byc dotykana przez obcych. Niewazen, czy chodzi o musniecie ramienia, czy przytulenie. Znajomym moge dac buziaka albo przytulic sie na przywitanie; bliscy znajomi maja prawo an dluzsze niz normalne przytulenie, itd. NIENAWIDZE jak mnie ktos smyra w autobusie/tramwaju/pociagu. Nie kreci mnie laskotanie/przewracanie itd przez obcych. a najbardziej na swiecie nienawidze jak obcy czlowiek probuje mnie brac na rece i odwracac do gory nogami

  5. Królowa Nocy

    też nie cierpię być dotykana przez obcych, jakby mi ktoś próbował zasnąć na ramieniu w metrze, toby dostał takiego szturchańca, żeby się obudził od razu. tak samo nie cierpię facetów, którzy siadają w rozkroku, że ich noga dotyka mojej, albo jak ktoś w autobusie łapie się rurki i muska swoją ręką moją, bleeeee. ze znajomymi co innego, ale łaskotek też nie lubię, potrafię się „usztywnić” i mnie to nie łaskocze, o.
    znajomi a dotyk – bardzo różnie, jak bliscy, to na ogół nie ma problemu (zresztą z bliskimi znajomymi jest tak, że raczej znają granice mojej intymności, a ja ich, więc jest łatwiej).

  6. Luca Autor wpisu

    Z tymi obcymi w komunikacji to mam w sumie różnie. Jak mam doby humor, to może mnie baba łydką dotykać, a jak zły, to niech spierdala. Ale to też trochę kwestia okoliczności: jeśli widzę, że jest tłok i każdy ma ciężko, to reaguję inaczej, niż kiedy ktoś po prostu nie patrzy albo ma w nosie, że ja stoję/siedzę obok.

    Natomiast do facetów rozwalających nogi na wschód i zachód mam ten sam stosunek, co Królowa. Jak masz, gościu, takiego wielkiego, że ci się na siedzeniu nie mieści, to kup mu limuzynę.

  7. Luca Autor wpisu

    ależ naturalnie. naprawdę nie zabijam każdego, kto po PIERWSZYM „nie rób mi tak” – nie robi tego więcej.

    tylko tych, którzy tego pierwszego „nie słyszą”.

  8. Alquana

    Najgorsze, że czasem ktoś nasze „nie rób mi tak” traktuje jak kokieterię, coś jak dziewczyńska reakcja na ciągnięcie za warkocze. Zwykle dopiero solidne wsadzenie łokcia w żebra skutkuje.

      1. ?!MiSzA!?

        Rzucić w sense uczynić singlem, czy nadać energię kinetyczną przy jednoczesnym braku kontaktu z jakimkolwiek elementem w danym układzie odniesienia nieruchomym???

        1. R.B.

          A tutaj, to ja się będę czepiał:

          napisałeś „rzucić”, a nie „porzucić”
          :-)

          A woda jest niezależnie od pory roku MOKRA!!!
          BRRRR!

          1. Luca Autor wpisu

            Woda jest wspaniała. Ja pochodzę od wodnej małpy, jak mówi ^siwa. Oraz woda nie przewodzi wkurwa, jak powiedział ktoś inny z blipa, ale nie pamiętam, kto.

            Natomiast, niezależnie od pory roku, jest ona – ta w jeziorach i rzekach – ZIMNA.

  9. Luca Autor wpisu

    Mnie?! Oszalałeś.
    No, tak naprawdę to wolno, jeśli lekko i w trafisz w płaszcz.

    Ale za to bez żenady wolno mnie zaprosić na piwo ;)

    1. ?!MiSzA!?

      Hmmm, dobrze wiedzieć. O tym piwie znaczy. A jak wygląda Twoje stanowisko w temacie wrzucania do wody w miesiącach wakacyjnych…?

  10. R.B.

    Księżniczki tak mają!
    No kto to słyszał, łaskotać, dotykać, przewracać.
    Należy delikatnie łapkę ucałować, a i to po uzyskaniu autoryzacji!
    Rozumiem Cię dobrze, choć z powodów oczywistych chętnych do dotykania mnie – jest znacznie mniej. :-)

    We współczesnym rozbawiony i rozdokazywanym świecie jakoś bariery intymności są poprzestawiane. Na szczęście za publiczny pocałunek nie grozi oskarżenie o brak moralności. Ale niestety, panuje jakies bzdurne przekonanie, że każdy MUSI lubić żartobliwe kuksańce, klapsy, grupowe wywrotki w zaspy, przytulanie z siłą prasy hyraulicznej i ŁASKOTKI!

    Do dziś się dziwię, że w żadnej części niekończącącego się cyklu wielki 007 nie sypie całego MI6 pod wpływem łaskotek! Ja bym pewnie sypnął, nawet hasło na maila królowej bym podał. Skopolamina i łamanie kołem to pikuś, przy tej torturze!!!

      1. R.B.

        Fakt, zapomniałem o innych koronowanych głowach…

        Dobra, precyzuję:

        Gdybym JA był agentem 007 (nie mylić z żadnymi Tomkami!) to w wypadku zastosowania jako tortur ŁASKOTEK podałbym wrogom nawet hasło maila Królowej Elżbiety II. Jak wiadomo, 007 takie rzeczy ma obowiązek znać, i chronić!

        God save the QUEEN!

  11. ciemna-blondynka

    Łaskotać mnie nie wolno. Doświadczeni wiedzą, że śmieję się na samą myśl o łaskotkach, ale bardzo szybko okazuje się, że moje radosne wybuchy przechodzą w histeryczny chichot, a z niego w klasyczny histeryczny płacz. Nie chcesz zobaczyć rozhisteryzowanego, czerwonego na gębie hipopotama, ani skończyć z moją piętą w oku (bo się intensywnie wywijam) – nie łaskocz.
    Co do obcych ludzi w środkach masowego transportu – jechałam z takim czymś całą noc kiedyś. Nie dość, że właściwie nie wiedziałam, jakiej płci było, bo się nie odezwało całą drogę (całą noc!), to jeszcze się rozpychało dupą i śmierdziało kiszonymi ogórkami. Koszmar. Nie lubię, nawet na trasie 2-3 przystanków, słynnej warszawskiej „przytulności”. Zdzisio jest zbawieniem. Przez ostatnie 3 dni byłam spieszona (Zdzisiowi umarło ogrzewanie) i cierpiałam w tramwajach, w dodatku na własne życzenie.
    „Swoich” mogę przytulać i dotykać. Obcych – niekoniecznie.
    A przez „swoich” bardzo lubię być przytulana.
    Co do zasp i innych takich – śnieg lubię. Do wody natomiast się mnie nie wrzuca. Sama wchodzę. Albo wskakuję. Nie należy mnie tam wpychać (jak również podtapiać!).

Możliwość komentowania jest wyłączona.