Kocie kaprysy

Tydzień pierwszy: duża puszka jest be – na drugi dzień najwyraźniej traci zapach, a smak nam się nudzi. Kupcie lepiej kilka małych, ludzie, bo nie będziemy jeść wcale.

Tydzień drugi: te małe puszki w sumie też są niesmaczne. Nie będziemy tego jeść, dajcie nam coś innego.

Tydzień trzeci: o, saszetki. Saszetki są dobre. Droższe? A co nas to obchodzi, będziemy jeść saszetki i koniec!

Tydzień czwarty: ty, patrz, dali kurczaka. Fuuj, niedobre. A te wieczne saszetki? Kto by to chciał jeść! Chrupki, tak, to rozumiem.

Tydzień piąty: oho, złamali się i kupili dużą paczkę chrupek. Ale fajnie. To niech ona tu sobie stoi, ta paczka, bo my nie będziemy jeść chrupek, znudziły nam się…

14 myśli nt. „Kocie kaprysy

  1. orlinos

    Ach, to kocie burżujstwo! Mój kot jest znajdą, który zgubił się matce i odnalazł w kanałach podczas remontu Politechniki. Może dlatego je wszystko i nie wybrzydza?

    1. R.B.

      Po prostu masz szczęście, że taki się trafił. Znajda, czy nie, koty kaprysne bywają. Może to być jakiś sygnał ostrzegawczy o kocim zdrowiu, ale nie musi (jak pamietam, Duch i Plamka niedawno badane??).

      Może nawet koty z chodowli dziedzicznie są przystosowane do stabilnej diety, a te nasze rózne „znajdy” z dziada-prakota nauczyły sie jeść, co popadnie. A wierz mi, to co zjadać musi taki miejski włóczykij, bywa urozmaicone.

      Kotuchy bywają wkurzające, ale nie za to je kochamy :-)

  2. ?!MiSzA!?

    Tydzień szósty: p s i a k r e w, trzeci dzień pusta micha. I było na dużą puszkę nosem kręcić? Hmmm, … ta petunia wygląda smakowicie. Jak ją szybko przełknąć – bez zbędnego przeżuwania – smakuje jak kurczak z saszetki. Ooo, kurczak z saszetki … chlip

  3. ?!MiSzA!?

    @#!#%%&??#@! wrrrr, pierdolę nie pisze komentarza. Co ja mam limit słów, że jednolinijkowce się pojawiają, a dłuższy komcio już nie….

  4. Luca Autor wpisu

    Misza, Słonko, spokojnie. Akismet uznał Cię za podłego spamera, a po kolejnej próbie opublikowania tego samego komentarza nie miał już żadnych wątpliwości ;P A ja, cóż, o drugiej nad ranem nie zajmuję się moderacją :)

    Już zaakceptowałam i wszystko gra:)

    1. ?!MiSzA!?

      Ha, kiedyś miałem taką akcję na onecie. Okazało się, że komentarz nie przechodzi, bo zawiera ze wszech miar podłe i ordynarne słowo ‚dupa’. Teraz myślałem, że ‚psia krew’ nam bruździ. A do tej moderacji to mogłabyś się trochę przyłożyć. Od południa próbowałem komentarz umieścić ;). Ja spamerem, co za pomysł?

      1. Luca Autor wpisu

        Zaglądam, jak jestem w domu, ale czasem pracuję poza domem :)
        Nie, ja nie moderuję brzydkich słów, nie wiem, czemu akismet Cię znielubił…

  5. Alquana

    Ja bym już chyba zastosowała metodę Siwej – kot jest kapryśny, bo mu za dobrze. Zgłodnieje – zje. I tyle :)

  6. Luca Autor wpisu

    Stosowałam… z tymi tygodniami to skrót przecież, jak ze stworzeniem świata w 6 dni. Jednakowoż po tygodniu, podczas którego koty tylko trochę skubną, tyle, żeby nie paść, nieco mi nerwy siadają…

  7. R.B.

    Według większości wetów z kotami jest ten problem, że głodówka jest dla nich groźna. Następuje uszkodzenie wątroby. Więc metoda: zgłodnieje – zje jest do zastosowania góra na 48 godzin. To nie pies, żeby wytrzymał tydzień. I także nie napcha się „na zapas”.

    Skomplikowane te pluszaki
    :-)

  8. ciemna-blondynka

    Moje żrą, jak chcą. Jak nie chcą, nie żrą. Wiedzą, że „mokra” micha jest raz dziennie, „sucha” micha stoi – i dopóki nie zostanie w niej pięć smętnych groszków, nowego nie będzie (a co to za wybrzydzanie? odkłaczające smakują, a te na sikanie już nie? żreć macie wszystko, po równo). Do tego przecież zawsze jakieś mięsko, serek, jajeczko, a nawet czasem kropla jogurtu czy śmietanki kotom skapnie. Porcje kotom podaję malutkie – z resztą i tak Kira je oszczędnie, a czego nie zje, dożera Ildefons (dlatego też porcje są oszczędne, a kot, o dziwo, chudnie). W nagrodę są witaminki albo kocie kabanosy – witaminki średnio raz dziennie, kabanosy przy specjalnych okazjach – jak ćwiczymy tresurę albo czeszemy włochate dupki.
    Woda oczywiście lepiej smakuje prosto z kranu, a nie filtrowana, z miski, ale z miski też piją. Ogólnie kłopot z karmieniem kotów nie istnieje.

Możliwość komentowania jest wyłączona.