Wiosna w lutym?

Przyznam, że obserwując od paru dni radosne okrzyki: „Wiosna!” wznoszone przez moich znajomych w internecie na różną nutę, byłam więcej niż sceptyczna. W końcu jest ósmy lutego, parę dni temu padał śnieg, kalendarzowa zmiana pór roku wypada za półtora miesiąca, a prawdziwa wiosna zwykle przychodzi jeszcze później, w kwietniu.

Ale byłam dziś w parku, a tam widziałam pączki na drzewach (niektórych), soczyście zieloną trawę, młode, czerwonawe lub zielonkawe pędy na krzakach, rozradowane kaczki na rozmarzniętym stawie. Czułam też zapach ziemi i młodych gałązek. I ta pogoda, jak na przyspieszonym filmie: kropi, pada, słońce świeci mi w oczy, za chwilę ciemno, pada, świeci – i tak w kółko.

Ale tym, co mnie naprawdę przekonało, był widok chmur nad Wisłą, kiedy przez Most Poniatowskiego wracałam tramwajem do domu. To nie były niskie, jednolite, bezbarwne chmury zimowe, o nie. To były szalone, skłębione, pędzące, podświetlone słońcem, rozrywane wiatrem chmury, jakie widuje się tylko wiosną i na początku jesieni.

Może zanim wiosna przyjdzie naprawdę, te pączki jeszcze parę razy skuje lód, ale teraz już wiem, że to tylko ostatnie podrygi zimy. Teraz chce mi się kwiatów, żeby mi pachniały w domu, a gdybym miała kwiaty, zrobiłabym też porządek i może nawet umyła wreszcie okna. A gdybym umyła okna, pewnie zaraz by przyszła burza i wtedy już wszyscy by wiedzieli, że zima się skończyła :)

4 myśli nt. „Wiosna w lutym?

  1. Harry

    Siostra, może po prostu wpaść do Was i umyć okna? Przyśpieszymy wiosnę i świat się zrobi lepszy

  2. Luca Autor wpisu

    Kwiatek kupiłam. Mieszkanie z grubsza posprzątałam. Okna chcę umyć w sobotę i pomoc na pewno mnie ucieszy :)

  3. Harry

    No i lipa, bo w sobotę jestem na konwencie. Ale jakby co, to w poniedziałek mogę..

  4. Luca Autor wpisu

    a nie szkodzi, właśnie umieram na rotawirusa, więc plany i tak poszły się kochać ;)

Możliwość komentowania jest wyłączona.