Pakowanie, pakowanie

Powoli zaczynają się piętrzyć paczki. Spakowaliśmy zawartość jednego regału, jednej szafy i szafeczki, w związku z czym nie mam pojęcia, gdzie będziemy kłaść następne rzeczy. Koty jak szalone wspinają się na foliowe worki i wieże z pudeł. Duch wskoczył na pusty karton i wpadł do środka, niepomiernie zdziwony.

Muszę zrobić sto rzeczy, a przeprowadzka w sobotę rano. W niedzielę podobno ma być lato, ale my będziemy siedzieć w nowym mieszkaniu i oswajać z nim koty, zanim je w poniedziałek zostawimy same na pół dnia. Nie mamy jeszcze kluczy, trzeba przenieść internet i nie mam kiedy iść do lekarza z wynikami badań i z moim kaszlem, który od miesiąca wiernie mi towarzyszy we wszystkich zajęciach.

Wczoraj Kain nagle źle się poczuł. Prawdopodobnie nic groźnego, ale przeżyłam najbardziej koszmarną godzinę od dawna. Jeśli ten człowiek nie pójdzie do lekarza w przyszłym tygodniu, sama go dobiję, żeby uniknąć niespodziewanych stresów :/

9 myśli nt. „Pakowanie, pakowanie

  1. ciemna-blondynka

    Czytam zachłannie wszystkie doniesienia o przeprowadzkach „u ludzi”, bo mnie to czeka niedługo. Też trzeba będzie popakować WSZYSTKO, a także przenieść dwa koty. Na samą myśl o przeprowadzce zaczyna mi się robić słabo – do tej pory przeprowadzałam się dwa razy – raz w kawałkach przez prawie pół roku, raz jednorazowo, ale posiadaliśmy z ówczesnym partnerem bardzo mało rzeczy. Teraz – obrosłam w sprzęty, książki, ciuchy, papierzyska… Boję się :/

    1. Królowa Nocy

      @Ciemna ja się przeprowadzałam parę razy sama pakując wszystko w kartony, a raz, ostatnio, z firmą przeprowadzkową, która zrobiła wszystko – spakowali, znieśli, przewieźli, wnieśli i rozpakowali – i to książki na przykład w idealnej kolejności w jakiej stały wcześniej (a książek mam dużo!)
      i owszem, była to bardzo droga impreza (choć faktem jest, że odległość do przewiezienia rzeczy była spora, a w nowym mieszkaniu trzeba było nosić na 11 piętro po schodach, bo winda była remontowana, a to mogło znacznie zawyżyć cenę), ale biorą pod uwagę oszczędność czasu i nerwów – warta tej ceny. cała przeprowadzka rzeczy moich i dwójki dzieci (a ja jestem chomikiem, mam w domu mnóstwo rzeczy typu stare numery tygodników „Polityka” i takich innych rzeczy) trwała 8 godzin. w tym 3 godziny pakowania, godzina jazdy, 4 godziny wnoszenia i rozpakowywania. także jeśli kiedyś jeszcze się przeprowadzać – to tylko tak.

  2. R.B.

    Wasze koty nie bawią się kartonami?
    Prawie wszystkie nasze futrzaki lubią ten rodzaj zabawy.
    Rekordzistka wchodzi do każdego kartonu, paczki, torby, koszyka. Tylko do kieszeni się nie ładuje!
    Za to do transporterka trzeba ładować przymusem.

    1. Luca Autor wpisu

      jakoś nie bardzo. aktualnie Plamka siaduje w kartonie na szczycie kartonowej wieży, a Duch w jednym, który im zestawiliśmy na podłogę. ale szału nie ma, to nie Maru :)

  3. Osael

    A ile planujecie na rozpakowanie?
    U mnie w pracy po sierpniowej przeprowadzce do dziś stoją kartony :x

    1. Luca Autor wpisu

      5 dni. w najgorszym razie w kolejną sobotę będziesz nam ustawiał ostatnie książki na półkach ;)

Możliwość komentowania jest wyłączona.