Przeprowadzka

Od wczoraj rezydujemy w nowym mieszkaniu. Co pięć minut na nowo zdumiewa nas jego rozmiar. Ja wiem, że 50 metrów kwadratowych to jeszcze nie pałac, ale naprawdę jest różnica w porównaniu do poprzedniego.

Udało nam się rozpakować większość rzeczy, ale nadal na swoją kolej czeka dziesięć kartonów. Prawdziwą przyjemność sprawiło mi zagospodarowanie dużej, starej szafy w sypialni i sporej komody w salonie, to wszystko jest takie WIĘKSZE, niż do tej pory.  Powoli dochodzimy też do wniosku, że niektóre nasze meble nigdy się tu nie zadomowią. Zaletą tego mieszkania jest bowiem przestrzeń i każdy dodatkowy fotel czy krzesło robi bałagan.

Zmontowaliśmy Kainowi stanowisko władzy nad światem. Moje chwilowo jest na kanapie, ale docelowo chyba usadowię się w wielkim, salonowym oknie. Najprzyjemniejsze we wprowadzaniu się są chwile, kiedy różne rzeczy same znajdują swoje miejsce: komputer w rogu salonu, mała kolekcja literatury erotycznej na osobnej półce nad kanapą, regał na książki w sypialni, choć wcześniej wcale bym na to nie wpadła.

Koty natomiast przeżyły przeprowadzkę dość ciężko. W samochodzie wyły, a po wypuszczeniu z transporterka wlazły pod szafę w sypialni i siedziały tam do wieczora. W nocy trochę zwiedzały, rano znaleźliśmy je w szafie, potem znów eksplorowały nową przestrzeń, ale kiedy uchyliłam okna, zwiały pod szafkę kuchenną i teraz tam siedzą. Boją się hałasu z ulicy. Robią jednak szybkie postępy i jestem dobrej myśli, wiedzą już, gdzie mają jedzenie, a  Duch dwa razy z wielkim upodobaniem wysypał cały żwirek z kuwety.

Na deser zdjęcia:

 

4 myśli nt. „Przeprowadzka

  1. Synthia

    przestrzennie, ale o tym pisze sama autorka,a najbardziej podoba mi się napis nad łożem:))

  2. Anuszka

    eh… skąd ja znam to uczucie. W październiku wprowadziliśmy się d naszego M… 70 m2… wcześniej mieszkaliśmy w 26 m kawalerce… możesz sobie tylko wyobrazić jak długo przyzwyczajaliśmy się do nowych gabarytów :)

Możliwość komentowania jest wyłączona.