Traktat o pocałunku

„Całowali się. Jeśli ujmę to w ten sposób, założysz zapewne, że był to normalny pocałunek – wargi, skóra, może nawet nieco języka. Nie zgadniesz jednak, jak on się uśmiechał, jak lśniły jego oczy, a potem, gdy się rozłączyli, jak wstał – niczym człowiek, który właśnie odkrył sztukę stania i poznał ją lepiej, niż ktokolwiek przed nim i po nim.”
(Neil Gaiman)

Pamiętacie swój pierwszy pocałunek? Ja mojego nie wspominam zbyt dobrze, bo, co tu kryć, kiepska byłam i krążyły potem po szkole ploty na temat tej mojej kiepskości. Nic przyjemnego takie ploty i samo całowanie też w sumie nic przyjemnego – tak wtedy uważałam. Z wiekiem jednak zupełnie zmieniłam zdanie i kiedy wyczytałam w „Życiu seksualnym dzikich”, że podobno niektóre plemiona w ogóle nie znają pocałunku, byłam zdumiona. Jak można się nie całować?! Nie znać przyjemności dotykania ustami ust drugiej osoby? Przygryzania warg, kontaktu języków, całej serii pieszczot, które w naszej kulturze są – na szczęście! – nieodłączną częścią każdego romansu?

Uwielbiam się całować. To dla mnie najpiękniejsza część kontaktu fizycznego, nic nie ujmując przytulaniu lub kochaniu się – po prostu w pocałunku jest coś tak intymnego, czułego, miłego i namiętnego zarazem, że w gruncie rzeczy może mi zastąpić wszystko inne. Oczywiście zdarzało mi się spotykać z ludźmi, którzy całowali dobrze i z takimi, którzy nie byli mistrzami w tej dziedzinie. Czasem to kwestia zgrania, czasem tego, jak bardzo gorące uczucia żywimy do całowanej osoby, a czasem, po prostu, techniki. Mistrzem całowania jest dla mnie mój mąż. Od pierwszego pocałunku do dziś za każdym razem miękną mi kolana.

No fajnie, ale co to właściwie znaczy: całować dobrze? Przede wszystkim znaczy to, oczywiście, „tak, jak podoba się osobie całowanej”. Wszak każdy lubi trochę co innego, inną ma wrażliwość ust, inne doświadczenia, które mogą wpływać na upodobania. Zdaję sobie sprawę, że to kiepska wskazówka, ale spokojnie, mam też kilka bardziej uniwersalnych.

Pomyśl o tym, że całowanie to rodzaj seksu. Zazwyczaj to pierwszy rodzaj seksu, jaki uprawiasz z drugą osobą. Pamiętaj więc, że każdy akt seksualny potrzebuje gry wstępnej. Dżentelmen (ani dama) nie rzuca się od razu do penetracji; najpierw się trochę gładzimy, delikatnie dotykamy, badamy swoje reakcje na takie lub inne pieszczoty. Bądź delikatny i czujny. Sprawiaj przyjemność (także sobie): wodzeniem ustami po ustach, lekkim przygryzaniem. Nie zaniedbuj żadnych obszarów kosztem innych, chyba, że wiesz, iż jest to mile widziane. Tak, wciąż mówimy tylko o pocałunku.

Warto pamiętać, że wargi ust są wielokrotnie bardziej wrażliwe na dotyk, niż język. Wśród kobiecych i męskich stref erogennych wymienia się wargi, okolice ust i nozdrzy – o języku nie ma ani słowa. Dlatego podczas całowania warto skupić się właśnie na ustach, od ich zewnętrznych krawędzi aż po wnętrze warg. Na język też przyjdzie czas, ale jeśli od razu przechodzisz do językowych zapasów, może się okazać, że już nie będziesz mieć szansy wykazać się w innych dziedzinach ;)

A jeśli całujesz dobrze, jeśli całujesz z pasją, jeśli całujesz kogoś, kogo naprawdę bardzo lubisz – gdy się rozłączycie, wstaniecie niczym ludzie, którzy właśnie odkryli sztukę całowania i poznali ją lepiej, niż ktokolwiek przed wami i po was. Kocham to uczucie i każdemu życzę, żeby doznawał go często i regularnie.

Całuję,
Luca :*

8 myśli nt. „Traktat o pocałunku

  1. Luca Autor wpisu

    Królowo Nocy, usunęłam Twój komentarz, ponieważ nie podoba mi się robienie na moim blogu osobistych wycieczek.

    1. Królowa Nocy

      Wiedziałam, że tak będzie ;]
      A jak napiszę że osoba, z którą się ostatnio całowałam, po tymże pocałunku wstała i powiedziała, że to była pomyłka? ;]
      Nie jest personalnie, bo bez personaliów. Bim bom.

      1. Luca Autor wpisu

        @Królowa: Rozumiem Twoją urazę, ale bardzo mi się nie podoba, że używasz mojego bloga do sączenia jadu. Jeśli masz do kogoś żal, powiedz o tym tej osobie, a jeśli powiedzenie nie przynosi efektów, chrzań to i idź do przodu. O złym całowaniu należy szybko zapomnieć i przejść do przyjemnego.

        Komentarze, które są tylko próbą wbicia komuś szpili, będę usuwać.

  2. Alquana

    Mnie się w całowaniu najbardziej podoba uczenie się od siebie nawzajem. To, jak odmienne sposoby pocałunku mają dwie osoby, i kiedy po jakimś czasie naturalnie przejmują od siebie różne elementy, które im sie podobaja i sprawiają drugiej osobie przyjemność. Za każdym razem mnie to fascynuje.

  3. ylka

    Po przeczytaniu tej notki dochodzę do wniosku, że z tym całowaniem to coś musi być na rzeczy – opierając się na całym swoim dotychczasowym doświadczeniu, stwierdzam, że Argas całuje najlepiej ze wszystkich… :)

    1. R.B.

      w ramach dalszych konsekwentnych skojarzeń, aż się chce zkrzyknąć:
      Mów mi WUJU!!!
      O ile ta dubetówka nie nazbyt dosłowna…

      Milutki temat.
      Pozdrawiam i całuję :-)

Możliwość komentowania jest wyłączona.