Jaki sklep, taki Żywiec

Zasłyszane wczoraj w sklepie monopolowym:

Pan: – I jeszcze mały Żywiec Zdrój.
Sprzedawczyni: – Nie mam małych. Tylko duże.
Pan: – Szkoda, no ale niech będzie duży.

Po chwili:

Pan: – Ale kochana, ja chciałem wodę Żywiec! Nie piwo!

4 myśli nt. „Jaki sklep, taki Żywiec

  1. R.B.

    Kiedyś w sklepie „nocnym” na Ochocie.

    Kolejni klienci proszą:
    – „pół żytniej”
    – „pół żyta”
    i dalej w tym stylu

    Ja: „pół chleba”
    ekspedientka automatycznie stawia na ladzie butelkę.
    Ja: „przepraszam, pół BOCHENKA”
    ekspedientka (zniecierpliwiona) trzeba było od razu mówić, widzi pan, jaka kolejka!

Możliwość komentowania jest wyłączona.