Dieta. Za jakie grzechy?

Po wielu próbach i badaniach mój lekarz ginekolog uznał, że nie mam problemów ginekologicznych, tylko gastryczne i zalecił dietę. Mam się, przede wszystkim, odżywiać regularnie. Już to widzę, z moim nieregularnym trybem życia, wstawaniem o różnych porach (od 7 do 12), głównym posiłkiem wieczorem (też różnie, między 18 a 23) i zmiennymi godzinami pracy. Nie narzekam, lubię swój tryb życia, za to nie lubię myśleć o tym, że oto nadejszła pora posiłku i niech się wali, ja muszę spożyć swoje płatki lub gotowane warzywa.

Mam też unikać niektórych produktów, między innymi pieczywa. Ja nie wiem, co to za pomysł walnięty, nie jeść chleba. Lubię chleb.

Ogólnie trochę mnie to przeraża, ale zaraz ruszę googlać za jadłospisem idealnym dla moich wnętrzności. Podobno po jakichś dwóch miesiącach takiej zabawy będzie wiadomo, czy to pomaga. No, jeśli ma mnie przestać ciągle boleć brzuch i okolice, to może warto. Ale lepiej trzymajcie kciuki za moją, ha ha, wytrwałość i cierpliwość.

Aha, zaproponował mi też leki psychotropowe (na PMS i na dyskomfort) oraz zasugerował, iż nie mam w sobie wewnętrznej zgody na… jakby to elegancko ująć… radości małżeństwa. Podobno na to wyglądam.

I jeszcze taki dialog mieliśmy (jedna wizyta i tyle szczęścia):
– Panie doktorze, a czy ten lek może reagować z alkoholem?
– Tak: można zwrócić.
Nie o takiej reakcji myślałam, ale dzięki za informację ;)

7 myśli nt. „Dieta. Za jakie grzechy?

  1. orlinos

    Zespół jelita drażliwego (skoro zaproponowano Ci psychotropy) czy coś gorszego?

    (Jeżeli nieelegancko było zadać powyższe pytanie, to umówmy się, że go nie było).

    1. Luca Autor wpisu

      Podejrzenie tegoż zespołu, z zastrzeżeniem, że to diagnoza-worek. Znaczy jak nie wiedzą tak do końca, to diagnozują jelito.

  2. orlinos

    Heh, tak podejrzewałem (a myślałem, że niesłusznie. Zazwyczaj ludzie widzą i „diagnozują” u innych własne choroby, bo tak najłatwiej).

    Jednym z bardziej charakterystyczych objawów jest przynajmniej częściowe ustępowanie bólu i innych problemów w czasie snu (oczywiście, dopóki bardzo boli, to ciężko zasnąć). Mięśnie jelitowe się odprężają, czy coś takiego. Gdyby ból nigdy nie ustępował, to co innego.

    I racja, to diagnoza worek. W paru pracach naukowych, które kiedyś przeglądałem, wprost przyznawali, że to być może wiele różnych chorób i zjawisk, ale jak się je ładnie i jednolicie nazwie, to naukowcy mogą udawać wszechwiedzących.

    Mogę Cię pocieszyć, że to upierdliwa przypadłość, ale pod pewnymi względami mniej ograniczająca niż inne choroby – przy których np. absolutnie nie wolno jeść potrawy X czy Y bo to grozi czymś strasznym i potwornym.

    Często można sobie pozwalać na „ryzykowne” zachowania, byle nie przeginać. Tzn. np. zjedzenie czegoś ciężkostrawnego + czekolada + piwo (alkohol! bąbelki!) + w podróży (stres, inna woda itp.) + to podróż z nowymi ludźmi (stres, dla mnie) + i tak dalej = to u mnie proszenie się o kłopoty. Ale jeżeli jakoś rozdzielać te czynniki w czasie – to nie jest źle.

    W tym momencie, jak rozumiem, było od dłuższego czasu kiepsko, skoro poszłaś do lekarza? Jeżeli tak i wszystko Ci w brzuchu szaleje, to faktycznie przez jakiś czas będziesz musiała przestrzegać zaleceń lekarza, nie jeść byle jak itp.

    Po jakimś czasie, gdy jelita Ci się uspokoją i objawy się zmniejszą, będziesz mogła sobie powoli dać luz, eksperymentalnie sprawdzić, co Ci szkodzi bardziej, a co mniej itp.

    Z własnych doświadczeń powiem tyle, że w okresie licealnym prawie mnie to dobiło (ale to przed konsultacją u lekarza), obecnie to tylko drobny dyskomfort życiowy. (A leków żadnych nie biorę).

    IBS to nawet trochę zalet, bo zmusza mnie już teraz do sensownego odżywiania i dbania o siebie. Moi rówieśnicy to, że nie są supermenami, odkryją dopiero za parę lat; a im człowiek starszy, tym trudniej zmienić nawyki.

    Czyli powodzenia na nowej drodze życia!

    Merytorycznie Ci raczej nie pomogę, bo wszystko, co wiem o IBS (o ile to IBS), można teraz bez problemu wygooglać (za moich czasów gastrolog właściwie nic mi nie powiedział i musiałem wiedzy szukać sam; a Internet dopiero raczkował). Ale jakbyś potrzebowała wsparcia moralnego, to jestem. ;-)

    1. Luca Autor wpisu

      Dzięki :) Pociesza mnie zwłaszcza, że można bez leków.

      Co do snu: mam mocny sen, skąd mam wiedzieć, czy kiedy śpię, to mnie boli, czy nie? Myślę, że można by mi uciąć głowę we śnie i bym nie zauważyła ;)

      1. orlinos

        Ech, ja i moja precyzja wypowiedzi. To wygląda mniej więcej tak:

        w liceum miałem co jakiś czas coś w stylu parodniowych ataków tępego, ale uporczywego bólu. Trwały cały dzień i było coraz gorzej z upływem godzin, ale jak udało mi się usnąć, to rano już nie bolało (ewentualnie zaczynało dopiero po jakimś czasie). Chodzi o coś takiego, po śnie powinno być przez chwilę lepiej.

        Gdybyś miała bóle czy inne problemy non-stop (tzn. zasypiasz, budzisz się – zupełnie bez różnicy), to szukałbym innych przyczyn i diagnozy.

        Oczywiście, nie ma co popadać w paranoję, to popularna choroba, w USA cierpi z tego powodu 20% populacji.

    1. Luca Autor wpisu

      W sumie nie pytałam, czy zmiana płci partnera mogłaby, zdaniem lekarza, załatwić sprawę ;)
      Ale w takim razi wychodzi, że wyglądam na lesbijkę. Zawsze chciałam wyglądac na lesbijkę!

Możliwość komentowania jest wyłączona.