Najpełniejsza pełnia

Miły, sentymentalny piątek. Sobota od rana nerwowa, ale burzę się najpierw wyciszyło, a następnie zapiło na fantastycznych urodzinach Harrego (sto lat, Braciszku!). Niedziela hałaśliwa, pełna dzieci, ciasta i słońca (sto lat także dla Najmłodszej!), a na koniec owiana ciepłym wiatrem z południa, uświetniona wschodem księżyca w pełni i odrobiną alkoholu na hamaku, w ulubionej knajpie.

Dziś odpoczywam. Pozałatwiałam parę spraw na mieście, popracowałam, kupiłam, ugotowałam. Siedzę sama w domu i przypominam sobie, jak mi tego brakowało przez ostatnich kilka tygodni. Cisza, spokój, czas. I mogę sobie nosić ciepłe skarpetki do sukienki, bo i tak nikt nie widzi ;)

2 myśli nt. „Najpełniejsza pełnia

Możliwość komentowania jest wyłączona.