Kac pourlopowy

Jestem sentymentalną gęsią i zawsze, kiedy wracam z gór, mam łzy w oczach. Albo, kiedy bardzo się staram trzymać fason, mam je w zapasie, gotowe sypnąć się jak groch, kiedy tylko o tym pomyślę. Kiedy byłam mała, stałam w oknie pociągu i robiłam górom „pa, pa”. Teraz zakładam słuchawki, odwracam się do szyby i obracam w myślach to, co było miłe. Ale kac zostaje, dręczy mnie spleen i tęsknota, chcę wracać oraz zdaje mi się, że tam wszystko było Dobre, a tu wszystko jest Złe i Brzydkie.

Zamiast jednak nurzać się w rozpaczy, rzuciłam się od razu w wir pracy, która tak jakby w nosie ma moje humory. Ponieważ w autobusach i pociągach słabo grzeją, podpieram się gripexem. Na pulpicie komputera mam zdjęcie z Połoniny Wetlińskiej i zawsze, kiedy go włączam, robi mi się miło. Nocą śnią mi się Bieszczady. I tak to jakoś leci, ale coraz bardziej myślę, jak tu skombinować na następny raz dwa tygodnie, albo chociaż tydzień. Bo takie weekendowe wyjazdy, choć fajne, pozostawiają straszne poczucie niedosytu.

4 myśli nt. „Kac pourlopowy

  1. R.B.

    Dlaczego kac?
    Chociaż, każdy przeżywa po swojemu swoje sentymenty.

    Nie wchodziłem na bieszczadzkie szczyty o świcie. Gratuluję zapału.

    Zdarzało się wychodzić w góry po 12, ale także, jak pamiętasz, zdarzało się praktycznie … nie wracać. Choć podczas wędrówki z namiotami jednak spało się w dolinach.
    Ze swoich włóczęg pamiętam trzy noclegi „na górze”:
    pod szczytem Jasła (padało)
    na Hulskiem (wschód słońca przespałem, ale to i tak w lesie)
    na Hryszczatej (jak zwykle, lało).

    Ciekawy byl także nocleg na przełęczy Bukowskiej. Wieczór, dwa namioty praktycznie na granicy z Ukrainą. Z za Kińczyka wylazł księżyc, tak jasny i jakiś …. bliski, że mysleliśmy, że to reflektor.

    O górach można, jak o zieleni, nieskończenie.

    1. Luca Autor wpisu

      Musieliście mieć niezłego pietra na widok tego „reflektora” :D

      Wyjście przed wschodem na pewno jeszcze powtórzę, na przykład latem. Jestem pewna, że warto :)

      1. R.B.

        Jak bys tam była… Pochowaliśmy się za namiotami. A tu „reflektor” powoli odrywa się od ziemi i umieszcza między gwiazdami!
        :-)

Możliwość komentowania jest wyłączona.