Pewność

Dziś nagle poczułam, że rozumiem ludzi, którzy tatuują sobie na ciele imię bliskiej osoby. To głupie, pewnie. Tatuaż trudniej usunąć, niż na przykład żonę (w sensie rozwodu, nie morderstwa). Kiedy wielka miłość się kończy, a ludzie okazują się tylko ludźmi albo nawet zwykłymi świniami, z wykłutym imieniem nie wiadomo, co zrobić. Trzeba wywabiać, dorysowywać jakieś cuda, masa jest z tym problemów.

A jednak dziś poczułam, że mogłabym sobie takie imię wytatuować. Po prostu nie wierzę w taki moment w moim życiu, kiedy on nie będzie dla mnie bardzo, bardzo ważny.

9 myśli nt. „Pewność

  1. lila

    Rozstać się z tatuażem też chyba niełatwo. Nie wiem, czy wszyscy tak mają, ale ja swój traktuję już jak część ciała. Dziwnie by tak było, gdyby zniknął. Chociaż, może to podobne do pustki po ukochanej osobie, która z jakiegoś powodu przestaje być obecna w życiu.

  2. ?!MiSzA!?

    Ja bym tatuował, jak coś się po myśli (tfu tfu) nie ułoży, zawsze można jaki obraźliwy epitet dopisać ;)

  3. Shch00r

    Ha, wpis na biezaco dla mnie:)

    Wlasnie jestem na etapie gadania ze znajomym tatuatorem – chce sobei zrobic ladna typografie na imie zony i niedawno narodzonego syna.

  4. Filet

    A po co od razu usuwać. Dziara zawsze ma o czymś przypominać (chyba, że mieszkasz w solarium i tatuujesz sobie motylki na łopatkach), w przypadku imion najczęściej że jest cudownie/że było miło/że było chujowo i następnym razem należy pomyśleć dwa razy ;)

Możliwość komentowania jest wyłączona.