Jak mi piszesz, tak cię widzę

Miałam kolegę. Dawno temu, jeszcze w czasach liceum. Kolega miał urok osobisty oraz wspólne ze mną pasje, więc dosyć się polubiliśmy. Rozmawialiśmy sobie o książkach, filmach, hobby. Zawsze face to face, nigdy na piśmie. Potem znajomość się urwała, bez żalu z żadnej strony.

I oto po latach kolega dodał mnie do znajomych na fejsie. Siłą rzeczy kontaktujemy się tylko pisemnie, zresztą raczej rzadko i symbolicznie. Ale skoro mam go w znajomych, to czytam niekiedy, co – a zwłaszcza JAK – pisze. I wiecie, to, co w rozmowach tylko troszkę mi przeszkadzało – jakaś domniemana różnica w wykształceniu (zresztą jakie to mogło być wykształcenie w tamtym czasie, ot, jedno z nas więcej w życiu czytało), w szybkości skojarzeń – na piśmie razi mnie tak strasznie, że nie mogę spokojnie go czytać. Bo jeśli ktoś popełni mały błąd gramatyczny w zdaniu lub nie załapie od razu jakiejś aluzji, to OK, każdy ma gorszy dzień i jakieś naleciałości językowe, różnimy się doświadczeniami, z różnymi obcowaliśmy dziełami i tak dalej. Ale jeśli ktoś ma blisko trzydzieści lat i nie potrafi poprawnie, bez błędów pisać, nie czyta tego, co sam wkleja na swój profil, robi trzy byki w jednym słowie i gardzi przy tym edytorem tekstu… Nie mówię już o tym jednym koledze, tylko o różnych dorosłych ludziach, których znam. Jeśli masz dysleksję, pracuj nad nią i używaj edytora tekstu. Jeśli kompletnie się na czymś nie znasz, to się nie wypowiadaj. Jeśli zrobisz błąd, to przeproś i zapamiętaj, że to był błąd właśnie. Jeśli masz zamiar rozmawiać z ludźmi przez internet, to naucz się poprawnej pisowni ich imion, używania wielkiej litery, okazywania odrobiny – takie niemodne słowo teraz będzie – szacunku do rozmówcy.

Bo jeśli piszesz niepoprawnie, niezrozumiale i olewczo, jeśli piszesz głupio – to ja, drogi interlokutorze, niestety uznam Cię za głupiego. To silniejsze ode mnie.

12 myśli nt. „Jak mi piszesz, tak cię widzę

  1. teracotta

    Jest takie fajne powiedzenie: Lepiej milczeć i pozwolić ludziom myśleć, że jesteś głupcem, niż się odezwać i rozwiać wszelkie wątpliwości ;)

  2. synafia

    „Jeśli kompletnie się na czymś nie znasz, to się nie wypowiadaj.” Och Luca, nie bądź bezlitosna – to przecież ulubiona ogólnoludzka rozrywka, żeby się wypowiadać, chociaż się nie wiem, nie zna i nie rozumie ;)

    1. Luca Autor wpisu

      Ba, sama to czasem robię. I w ogóle myślę, że to normalne, iż człowiek posiada opinię i się nią dzieli. Jednak czasem naprawdę nie mogę i mi się nóż w kieszeni otwiera, kiedy ktoś naprawdę NIC nie wie, ale broni swojej racji jak niepodległości.

      1. Sykofanta

        A mnie szczerze nie obchodzą opinie innych. Za to z ciekawością słucham uzasadnień tych opinii. Niestety, najczęściej, uzasadnień brak, choć opinii jest w nadmiarze. Bo przecież, jak pośrednio sama zauważyłeś, każdy posiada jakieś opinie.

      2. synafia

        „I w ogóle myślę, że to normalne, iż człowiek posiada opinię i się nią dzieli. ” Pełna zgoda. Tylko żeby posiadać opinię, warto jest mieć też pojęcie na temat tego, o czym się opinię posiada. Inaczej się produkuje opinie tylko na temat własnych wyobrażeń, a to z zasady czyni z potencjalnej dyskusji męczący monolog.

  3. ?!MiSzA!?

    Borze, no pszepraszam żem, napisałem Luca przez ‚ky’. Człowiek strzela, a buk kulę nosi. I vice versa.

    1. Luca Autor wpisu

      Cicho, to nie do Ciebie było. Czemu prawie wszyscy widzą tylko to jedno zdanie w całej notce? ;-)

    1. Luca Autor wpisu

      No właśnie sęk w tym, że piszę o wielu osobach, a kolega był pretekstem tylko…

Możliwość komentowania jest wyłączona.