Szał prezentowy

Uwielbiam święta i uwielbiam kupować prezenty dla najbliższych. Najbardziej lubię, kiedy pomysł na upominek sam wpada do głowy: w magiczny sposób przedmiot i osoba zaczynają w mojej głowie stanowić komplet. Ale chodzenie po sklepach i polowanie na prezenty też jest fajne, i rozmyślanie nad nimi całe tygodnie też. Kupuję je po trochu od początku grudnia i składuję w jednym miejscu. Obecnie zajmują pół parapetu, a na niektóre jeszcze czekamy. Obok leżą papiery do pakowania i czekają, aż postanowię zrobić sobie tę przyjemność i zapakować niektóre prezenty. Bo pakować też uwielbiam, co roku wymyślam design na ten rok, żadnych przypadkowych, ohydnych papierów w mikołaje.

Lubię mieć wysprzątany dom. Przy tym jestem leniem, więc nie mam porządku na co dzień, ale święta są doskonałym pretekstem, żeby posprzątać i umyć to, czego zazwyczaj się nie myje: okna, drzwi, okap nad kuchenką i wszystkie trudno dostępne miejsca. Podoba mi się, że tradycja świątecznych porządków wyznacza mi dwa terminy w roku na te rzeczy. Bo bez terminu nad dupą to ja tak nie za bardzo, niestety.

Lubię tez świąteczne kiermasze, ale to odkryłam dopiero niedawno. Rok temu w okolicach Sylwestra byłam na krakowskim Rynku i urzekła mnie tamtejsza atmosfera. Światła, zapachy, mnóstwo pięknych przedmiotów, grzane wino i oscypek z grilla. W tym roku, dwa dni temu, poszliśmy na Rynek Starego Miasta i kupiliśmy chleb litewski, kindziuk, pyszny ser z czarnuszką i litewski kwas chlebowy. Na miejscu zjedliśmy dobre rzeczy z dymiącego grilla i wypiliśmy grzany miód. Obejrzeliśmy piękne zabawki, świece, ubrania i ceramikę, kupiliśmy prezent i bogatsi w świąteczny nastrój wróciliśmy do domu :)

A w sobotę byłam też na kiermaszu rękodzieła na Powiślu i pozyskałam przypinkę z Audrey Hepburn. Chodziłam tam z oczami naokoło głowy, bo tyle było fajnych ciuchów, kolczyków, przepięknych zegarków… Jestem z siebie niezwykle dumna, bo udało mi się oprzeć pokusie kupienia koszulki Agde z taką grafiką:

2 myśli nt. „Szał prezentowy

  1. Max

    Tak mnie tylko naszło, że jeśli „bez terminu nad dupą to ja tak nie za bardzo, niestety” to może warto zainwestować w tatuaż w odpowiednim miejscu. Ale ja tak tylko… i nic z tych rzeczy, „niestety” :D

Możliwość komentowania jest wyłączona.