Corpus delicti

Weszłam wczoraj rano do łazienki i zobaczyłam na podłodze zielony listek.

– Chodź, pokażę ci kluczowy dowód w sprawie! – powiedziałam do Kaina.

Zajrzał.

– Czy to jest biedny Dżordż?!

– Tak.

Kain podniósł listek i udał się do salonu, gdzie zaprezentował dowód kotom.

– Kto to zrobił?

Plamka w błyskawicznym tempie wdrapała się na najwyższą półeczkę drapaka i, patrząc z góry, powiedziała: „- Jaa niee!” (głośno i wyraźnie, przysięgam, że to właśnie wymiauczała).

Duch tylko nerwowo oblizał nos. To chyba mamy winnego.

(Dziś za to narzygały pod stół i stłukły świeczkę, oszaleję.)

2 myśli nt. „Corpus delicti

  1. R.B.

    Przy kotach sugerowałbym kupowanie NIETŁUKĄCYCH się świeczek. Polecam z wosku lub stearyny :-)

    1. Luca

      Oj, no, to była domowej roboty świeczka w szklaneczce, i ta szklaneczka się stłukła.

Możliwość komentowania jest wyłączona.