Zimowa depresja z kabaretem w tle

Wiem już, wiem, co mi dolega, czemu wciąż marudzę, czemu tak mi się chce spać i wszystko wydaje mi się do dupy. Poczytałam sobie moje własne notki, publikowane tutaj rok temu, na przełomie stycznia i lutego. Wychycha z nich jedna wielka, czarna dupa („kiedy wyjrzy jak dupa z pokrzywy pysk zły i obrzydliwy”). Deprecha, dół, ciemność, zimność, dodomudalekość i masakra. I oto w okolicach lutego pojawia się radosna nocia o tym, że wiosna, bo pączki na drzewach, zapach powietrza, coś tam coś tam.

Wniosek:
(„jeżeli kochać, jeżeli koochaać…!”)
mam najzwyklejszą na świecie zimową depresję (nie mylić z depresją w sensie choroby), klasyczną, coroczną, cykliczną. I co roku na nowo zastanawiam się, czego mi tak źle. Tuszę, iż następnym razem też zajrzę w archiwum, przeczytam ten wpis i się ogarnę.

#jestplan:
Sport, ruch, światło, w ostateczności  solarium – co jeszcze polecacie?

19 myśli nt. „Zimowa depresja z kabaretem w tle

  1. siostra

    Czekolada :)
    Tez pomaga tylko w …. biodra niektórym idzie.
    Też mam corocznego niechcemisia – zima („przez długie, złe miesiące….”).

  2. Kerri

    „Wychycha”? :)
    Mnie pomagają rozrywki, wycieczki, koncerty, spotkania z ludźmi. Taniec jest bardzo dobry (wybieram się na rockotekę, chcesz dołączyć?). Spacery – tylko trudno łapać światło na spacerze, jak się codziennie siedzi w pracy do zmroku, w weekendy najwyżej.
    W życiu nie byłam na solarium, 10 minut naświetlania w zamkniętej kabinie i w ciemnych okularach, wydaje mi się mizerną namiastką – ale nie twierdzę, że to nic nie daje [poradniki polecają też naświetlanie jakimiś specjalnymi lampami, które imitują światło słońca, lecz chyba nie opalają].
    Tegorocznej zimowej depresji bałam się już od początku jesieni, a ta nawet łba nie wychyliła ze swojej jamy, jak dobrze :))

    1. Luca Autor wpisu

      Wychycha. Słówko to stworzył ongi mój nauczyciel polskiego, cudowny człowiek, i weszło na stałe do mojego słownika :)

  3. Luca Autor wpisu

    Dziękuję Wam za rady, będę się stosować! Na początek zapodam sobie dziś trzy minuty naświetlania, a jak zdążę, to kupię też mrożone truskawki,o.

    1. Luca Autor wpisu

      Truskawki mają witaminę C i kojarzą się z latem, a ja mam nowy blender ;]

  4. R.B.

    Zawsze w takich okresach pomagała mi lektura. Jakiś fragment sugestywny z „Zielonych wzgórz…” Papy Hemingwaya, albo nastrojowy opis Karen Blixe – i od razu jaśniej i cieplej.
    Albo, metodą kontrastu (inni mieli gorzej…) opis wędrówki syberyjskiej, lub wspinaczki na lodową ścianę (stosować razem ze szklanką gorącej cherbatki i ciepłym kocykiem).

        1. Luca Autor wpisu

          na receptę pewnie? spytam jakiegoś lekarza przy okazji, dzięki!

Możliwość komentowania jest wyłączona.