Abstynencja zmusza do kreatywności

Nie piję ostatnio alkoholu. Zaraz po tym, jak przestałam go pić, byłam zaproszona na trzy kolejne imprezy i ciekawa byłam, jak się będę czuła. Oczywiście już mi się zdarzało chadzać na imprezy i nie pić na nich, choć niezbyt często, bo nie jestem kierowcą ani kobietą w ciąży i były to bardzo sporadyczne przypadki zażywania antybiotyku albo po prostu poczucia, że ostatnio przesadziłam i organizm potrzebuje chwili odpoczynku. Teraz było zabawniej, bo się skumulowały okazje.

Jak wiadomo, głównym problemem w imprezowaniu na trzeźwo jest to, że reszta gości sobie nie żałuje i w pewnym momencie zwyczajnie wypada się z klimatu, traci trochę kontakt z imprezowiczami. Nie taki jednak diabeł straszny, zazwyczaj bowiem pora ta nastaje mniej więcej wtedy, kiedy i tak traciłabym kontakt z rzeczywistością, ponieważ około czwartej kolejki robię się senna. Okazuje się, że bawiąc się na trzeźwo robię się senna nieco później (to znaczy owszem, melatonina atakuje od 16.00, ale załatwiam ją kolejną kawą) i w efekcie jak w piątek wyszłam wieczorem, tak wróciłam w sobotę o piątej rano. A wczoraj poprawka, bo najpierw urodziny Siostry (było super, z żalem wychodziliśmy), a potem impreza znajomej, też świetna i też dość długa. Warto zauważyć, że gdybym na wszystkich piła – akurat u Siostry się raczej nie pije, ale załóżmy – prawdopodobnie leżałabym teraz w łóżku i niemrawo pojękiwała. A jestem nieco może zmęczona, ale czuję się świetnie.

Z czym mam problem, to z takimi momentami, kiedy siedzę sobie przy komputerze albo wracam do domu, albo jestem w knajpie i myślę: „napiłabym się czegoś dobrego”. Zamiast nalać sobie kieliszek wina, muszę kombinować i przyznam, że zupełnie nie mam pomysłów. Zazwyczaj piję herbatę, kawę i wodę. Lubię soki, ale to nie to. Ostatnio robiłam koktajl truskawkowo-mleczny, ale co jeszcze można? Podrzućcie mi jakieś pomysły na dobre i mało skomplikowane napoje. Mam blender (pozdro dla Izu!), ale nie chce mi się poświęcać dużo czasu na szykowanie, więc to muszą być proste rzeczy.

Walentynki przyszły i poszły, a my nie mieliśmy czasu ich świętować. Kain ma dodatkową pracę i nie śpi po nocach, a ja cichcem planuję zamach bombowy. W szafie leży schowany prezent, niezjedzone sushi chyba zaraz zacznie mi się śnić po nocach, bo nie mieliśmy kiedy na nie pójść i w efekcie zanim zdążyłam obchodzić Walentynki, poszłam na imprezę antywalentynkową (znajomi robią co roku). I tak to.

7 myśli nt. „Abstynencja zmusza do kreatywności

  1. Alquana

    Ja uwielbiam kefir z sokiem pomidorowym i oliwą. Pyszne i zdrowe. No i można miksować sobie jarzynki, i to takie całkiem odjechane, np, kiwi w jabłkiem i selerem naciowym, albo truskawki, pomarańcze i jogurt. Jakbym miała blender, to sama bym robiła ;]

  2. Alquana

    Albo takie coś jak dają w LoveKrove, maślanka, miód, banan i orzechy/migdały/masło orzechowe. Jezu, samej mi się zachciało.

  3. ania

    proste i smaczne- sok bananowy pół na pół z porzeczkowym, jeśli są schłodzone i najpierw leje się banana, a potem porzeczkę, daje piękny efekt.

Możliwość komentowania jest wyłączona.