Gorąca Trzydziestka

Anks zrobiła mi takie piękne zdjęcie na moich trzydziestych urodzinach:

Szczęściara z Vivaboxem

Stylizacja na lata trzydzieste i całkiem dwudziestopierwszowieczny prezent – Vivabox Extreme. Muszę wreszcie zarezerwować sobie ten lot szybowcem :)

W ogóle to muszę Wam powiedzieć, że w pewien sposób odzyskałam dla siebie własny blog. Bo ostatnio miałam takie ciśnienie, żeby pisać tutaj przede wszystkim ładnie i ciekawie, i żeby nikogo nie urazić, i żeby nie było nudno, a za to regularnie. Spinałam się i zmuszałam. A potem nagle przypomniałam sobie, że przecież to jest mój pierwszy blogasek, pamiętnik, założony dla najbliższych. Na początku chodziło o to, żeby znajomi mogli łatwo sprawdzić, co u mnie i o to, żebym nie musiała każdej historii opowiadać dziesięć razy. I jeszcze o to, żeby sublimować frustrację, bo ja, jak się sfrustruję, to muszę sobie o tym napisać.

Więc przypomniałam sobie o tym wszystkim i teraz zamierzam na luzie pisać nudne pitu-pitu o tym, co u mnie. A jak się komuś nie podoba i nudzi, to przepraszam bardzo, ale blogosfera duża, na pewno sobie znajdzie coś w zamian.

Wczoraj byłam na warsztatach dla blogerów, gdzie mi powiedziano, że wizerunek jest bardzo ważny. I jeszcze wiele ciekawych rzeczy innych mi powiedziano. Może napiszę o tym szerzej jutro, ale nie obiecuję, bo z czasem cienko.

2 myśli nt. „Gorąca Trzydziestka

  1. end

    Odkąd pamiętam prowadziłam bloga dla siebie, gdyż moje emocje muszą znaleźć ujście, a najlepiej uchodzą, gdy je opiszę.

    Niestety miewam chwile zwątpienia. Wiem, że bloga czytają moi rodzice, byli szefowie, dawni koledzy ze studiów. Nie, żebym miała jakieś wielkie tajemnice, ale są rzeczy o których chciałabym napisać, ale niekoniecznie chcę, by o tym czytała np. mama ;) no bo jak to tak.

    Wiem, istnieją hasła i takie tam, ale z drugiej strony, blokowanie co drugiego wpisu chyba trochę mija się z celem.

    Ale piszę, niezmiennie od 10 lat. Spisuję wspomnienia bo pamięć jest ulotna. Jak czasem zerkam na wpisy sprzed kilku lat, to śmieję się do rozpuku, albo wzruszam nawet.

    Zdjęcie jest absolutnie cudne. Bardzo jestem ciekawa, jak w praktyce funkcjonuje Vivabox. Naczytałam się o tym, brzmi ciekawie, ale póki co – nikt się nie chwalił co i jak, więc liczę po cichu na jakąś relację :)

Możliwość komentowania jest wyłączona.