Kilka słów

Wychodziłam z pracy zmęczona, wkurzona, obolała, senna i zrzędząca. Dzień miałam miły, ale pod wieczór humor mi zdecydowanie zrzedł. Nienawistnie myślałam o szewcu, który mi za mało rozciągnął buty i trzeba z reklamacją, a tu temperatura odczuwalna minus dwadzieścia trzy, a szewc buc. O tym, że trzeba coś kupić i gotować, wolałam wcale nie myśleć.

I kiedy już-już miałam założyć dwie pary rękawiczek i wyjść, przyszedł romantyczny sms od mojego męża. Przeczytałam, uśmiechnęłam się, dofrunęłam do autobusu, szewc był miły i uczynny, sklep spożywczy przecież tuż obok, zrobiłam zakupy, upichciłam klopsiki z warzywami, zrobiłam koktajl truskawkowy i zaraz będę serwować. W dobrym nastroju, z uśmiechem i zapomniawszy o bolącym brzuchu.

Wystarczyło kilka słów.

2 myśli nt. „Kilka słów

Możliwość komentowania jest wyłączona.