Tak tak, żyję

I nawet mi lepiej. Okropny mróz szedł ostatnio w parze z pięknym słońcem, co zdecydowanie poprawiło mi nastrój. Weekend był przemiły, bogaty w przyjemności i pozytywne zaskoczenia. Tydzień też mam dość lajtowy, bo nie muszę zbyt wcześnie wstawać – a wiadomo, jak kocham wczesne pobudki.

Odebrałam od szewca moje zimowe buty. Kupiłam je w listopadzie na Allegro, następnie wymieniłam na prawidłowy kolor i większy rozmiar, potem znów wymieniłam na właściwy kolor (bo nadal dostałam nie ten), potem okazały się dramatycznie za ciasne, ale jak pomyślałam o kosztach kolejnej przesyłki, to mi się zdecydowanie odechciało. Poleżały w szafie, wreszcie zaniosłam je do szewca do rozciągnięcia, odebrał Kain, buty nadal były za małe, zaniosłam. Przy okazji stwierdzam, że pierwszy szewc, który otworzy zakład czynny inaczej, niż 10-19, będzie też pierwszym bogatym szewcem. Przecież, do cholery, większość ludzi w tych godzinach pracuje lub właśnie wraca z pracy. Odebrałam, zmierzyłam, nadal są za ciasne, ale więcej się podobno nie da zrobić. Wygląda na to, że po prostu kupiłam fason do bani, taki, który ciśnie w palcach. Za to są ciepłe i piękne, więc trudno, pocierpię do wiosny ;)

Natomiast Kainowi kupiliśmy buty ładne, ciepłe i wygodne, niedzielne polowanie na wyprzedaże udało się bardzo. Do tego dwie pary spodni, które same w sobie wyglądają kompletnie nijako, a na nim jak milion dolców. I, w bonusie, super seksi stajli obcisłe, czarne niby-bojówki dla blondynki. W których ja też wyglądam jak milion dolców.

Co tam jeszcze z informacji niezwykle ważnych dla świata? Włosy obcięłam. Nowa różowa farbka w drodze. W sobotę jedziemy do Krakowa na wernisaż prac Asji, która, nie wiem, czy wspominałam, jest niezwykle zdolna i fajna. Polecam zarówno wernisaż, jak i rysunkowego bloga Asji, na którym są linki do innych jej blogów i w ogóle dużo funu.

2 myśli nt. „Tak tak, żyję

Możliwość komentowania jest wyłączona.