Zróbmy sobie ciepło w zbiorkomie!

No dobra, ciepło to przesada, ale trochę, troszeczkę cieplej możemy sobie zrobić. My, pasażerowie.

Warszawa, późny wieczór, siarczysty mróz. Na przystanek podjeżdża stary, prawie pusty, niedogrzany tramwaj. Otwierają się trzy pary drzwi, każdymi wysiada jedna osoba. Tramwaj stoi jeszcze dłuższą chwilę, zanim drzwi się automatycznie zamkną, a mróz z dworu radośnie wdziera się do środka. Każdy z wysiadających użył tak zwanego „ciepłego guzika”, otwierając drzwi tylko dla siebie. Gdyby te trzy osoby wysiadły jednymi drzwiami, tramwaj – TA DAM – nie wyziębiałby się tak szybko.

Spróbujcie tak zrobić – nie otwierać sobie osobnych drzwi, tylko wysiąść tymi, które już otworzył inny pasażer. Albo przed którymi na przystanku czekają inni, żeby wsiąść. Im więcej osób zechce stosować tę prostą regułę, tym więcej cennej energii zaoszczędzimy, przynosząc ulgę przemęczonym, starym grzejnikom w tramwajach i autobusach ;)

Bo na to, że miłościwie nas wożący wymienią na już cały tabor i jeszcze zaczną w nim porządnie grzać, raczej bym nie liczyła.

4 myśli nt. „Zróbmy sobie ciepło w zbiorkomie!

  1. Królowa Nocy

    E tam, jak jest tak zimno, to człowiek nie patrzy na nic, tylko podlatuje szybko, żeby wsiąść najbliższymi drzwiami, już, teraz, zaraz, jak najszybciej schować się w zbiorkomie, bo nawet w tym chłodnym tramwaju/autobusie jest cieplej niż na dworze.

    1. Luca Autor wpisu

      No nawet jeśli, to przy wysiadaniu już można się ogarnąć, nie?

  2. Izu

    Ja bym jeszcze dodała, żeby starać się nie wsiadać pierwszymi drzwiami – znaczy tymi najbliżej kierowcy, czy motorniczego. Bo niby oddzielona ta szoferka i z dodatkowym ogrzewaniem, ale jak tak co dwie minuty powieje chłodem, to sensownej temperatury raczej utrzymać się nie da… A siedzieć tak 8 godzin, czy nawet 6 (nie wiem jaki jest czas pracy kierowcy) to ja bym nie chciała.

Możliwość komentowania jest wyłączona.