Przedwiośnie

Senność 100.

Tylko bym spała albo czytała. Zimno mi i duszno na raz. I zmiany ciśnienia dają mi po głowie, słabo mi się robi co i rusz.
Jako rasowa drama queen odczuwam wielką pokusę, żeby oznajmić, żem słaba i wziąć sobie z tydzień wolnego. Ale trzeba się wziąć w garść i zarabiać kasę, zwłaszcza, że w weekend narobiliśmy zakupów. To znaczy przede wszystkim zamówiłam Cainowi tablet, taki do rysowania. Nie żeby rysował, ale od myszki komputerowej robi mu się rasowy nadgarstek programisty, już ma jedną rączkę bardziej. Od tabletu mu się poprawia, więc kupiliśmy Bamboo i czekamy na dostawę. Jakoś mimochodem i przy okazji kupiłam mu też kolczyk w kształcie macki, no po prostu sam mi wpadł do wirtualnego koszyka, przysięgam.

Dla siebie zaś wylicytowałam wiosenny płaszczyk, czerwony w czarne grochy. Mam do kompletu taką samą parasolkę i tylko kalosze biało-czarne w komiks, ale może jakoś to będzie. A jak nie, to kupię jeszcze czerwone buty, no bo co robić ;)

Z przyjemności niematerialnych – piszę trochę wierszy, ostatnio w szablonie sms-a, jedną ręką, w pięć minut dzielących park od domu. Wysłałam Asji, a ona mówi, że kocha i że zrobimy poemiks. Będzie pięknie.