A rzeczywistość skrzeczy

Pierwszy miesiąc bez nianiowania jest o tyle ciężki, że nie ma kasy co tydzień, tylko będzie na koniec miesiąca. Więc z deczka nam się nie dopina budżet, a w dodatku zapłaciłam playowe rachunki na zły numer konta. I teraz mamy zablokowane telefony, bo oni to wprawdzie przeksięgowali (na mój wniosek, już po drugiej prośbie i siedmiu dniach roboczych), ale wtedy sobie przypomnieli o nowym rachunku i nie chcą odblokować. Dla równowagi faktura od jednego mojego klienta miała termin płatności coś z dobry tydzień temu. Nadto sprzedajemy stare telefony i monitor, ale nic nie dzieje się od razu, więc, póki co, trochę panika na tle finansowym.

Dobra wiadomość jest taka, że w pracy się chyba układa oraz że poza pracą też jestem proszona to tu, to tam o jakieś drobiazgi; jeśli więc wszystko ułoży się tak, jak to sobie wymyśliłam, to z czasem będzie nieźle. Trzymać kciuki można.

5 myśli nt. „A rzeczywistość skrzeczy

  1. sykofanta

    kilka tygodni temu jechałem pociągiem w jednym z przedziale z panem, który przez dobrą godzinę perorował o tym, jak niegodziwi i nic nie warci są pracownicy, którzy po godzinach pracy mają jakieś jeszcze robótki. ale pan ten w ogóle był niezwykle złotousty, więc z przyjemnością zatkałem swe uszy słuchawkami.

    Powodzenia!

  2. P.

    A ja się mogę zgodzić z złotoustym Panem w pewien sposób.
    Pracownik mający dużo/duże zlecenia na boku staje się mniej efektywny w firmie. Przerobiłem na -n sposobów.
    Oczywiście zupełnie inną rzeczą jest, że jeśli jakaś firma proponuje kiepskie pieniądze to ciężko czasem nie brać zleceń.

    1. Luca Autor wpisu

      No to raczej pracodawca jest średni, jeżeli pracownik musi brać za dużo na siebie. Nikt normalny nie pracuje na dwa etaty dla samej przyjemności, naprawdę.

      1. P.

        Etam. Zależy. Niektórzy popadają w sidła konsumpcjonizmu i robią nadgodziny/projekty dodatkowe tylko po to by wymienić telewizor na taki nowy, fajny, za jedyne 4000 – bo w końcu oglądają tv od 3 do 7 godzin miesięcznie, wiec to taki ważny wydatek. ;)
        Z tego co widzę wokół jest pewna grupa, która zamiast rozsądniej gospodarować pieniędzmi – woli zarobić więcej choćby przepracowując się.
        „musi brać za dużo” – no tutaj można by wydzielić z 5 jeśli nie 10 czy 15 poziomów. Musi bo brakuje na jedzenie/rachunki? To pokryłem ostatnim zdaniem komentarza. Musi bo brakuje na wakacje? Dobrą rzeczą jest oszczedzić na nie, a nie szukać kasy w ciągu 2 tygodni. Musi bo brakuje na nowy telewizor, który ogląda 5 godzin miesięcznie? Czy więc naprawdę potrzebuje go?

Możliwość komentowania jest wyłączona.