Chłopiec czy dziewczynka? Dziewczynka czy chłopiec?

Poszliśmy podejrzeć łobuza w brzuchu i przy okazji sprawdzić płeć.

W recepcji siedział bardzo miły i przystojny chłopiec, którego w związku z koniecznością innych badań musiałam, niestety, wprost zapytać, czy o tej porze można jeszcze uzyskać pojemniczek, pardon, na mocz. To było traumatyczne przeżycie. Szczęśliwie chłopiec zachował profesjonalny wyraz twarzy, bo jak nic bym się zarumieniła.

Pan doktor był inny, niż przy poprzednich okazjach. Pierwszy chyba ginekolog w moim życiu, którego nie trzymały się żarty i radosne bon mociki. Przeciwnie, był bardzo milczący i jakoś wolno mu szło mierzenie i liczenie. Okazało się też, że nie ma nagrywarki do CD i nie dostaniemy filmu z USG. Foszek.

Pod koniec tego milczącego badania postanowiłam delikatnie zapytać, czy może moglibyśmy określić płeć dziecka. Wtedy pan się trochę ożywił, ale powiedział – i pokazał – że dzieciątko wypięło się zadkiem i nic nie widać. Tak więc zostaliśmy strollowani po raz wtóry.

A te bulgoty i kopy w pępek od środka, które dostaję, to chyba z łokcia. Ale nie wiem na pewno.

A tak zmieniając temat: LuxDentic, który jest po sąsiedzku z LuxMedem i do którego wpadliśmy, żeby w ramach naszego abonamentu zapisać się do dentysty, nie ma nic wspólnego z grupą LuxMed. O czym miła pani w recepcji poinformowała nas, na szczęście, zanim się zdążyliśmy zapisać i, nie daj Boże, skorzystać.
Taka mała, niezamierzona niespodzianka, prawda.