Delfinek

Obudziłam się dziś, gdy do pokoju wszedł Cain (nie, nie mamy osobnych sypialni jak cesarze – on często wstaje wcześniej, a potem przychodzi mnie obudzić) i położył się obok. Więc otworzyłam oczy i poczułam takie bul.. bul… bul… pod pępkiem. Coś jak bąble w gęstej cieczy (zupie, dajmy na to, albo roztopionej czekoladzie) albo jak pływające pod wodą delfiny. Nie bardzo wiem, co może zrobić dwudziestocentymetrowy człowiek, żeby spowodować tyle szumu, ale stawiam, że odpiernicza korkociągi albo inne turlanie. Fikołki może. Popływał tak sobie trochę i przestał.

Potem przyszła moja mama i przyniosła mi łapacz snów, który zrobiła. A delfinek znowu zwariował i zaczął wyczyniać harce. Może mu się spodobał łapacz, a może lubi moją mamę. Ale najpewniej odkrył nową zabawę i teraz będzie tak hopsał :)

4 myśli nt. „Delfinek

  1. R.B.

    Delfinek od pływania jak delfin?????
    A już myślałem, że jak następca tronu francuskiego.
    (jeśli siostrzeniec arcyksiąże, to czemu nie…)

    Pozdrawiam

  2. R.B.

    Jeśli ukraińskiej, to kniaziówny.
    A jako wkrótce matki dzielnego mołojca, lub pięknej mołodyci – to już chyba Kniahini? W konsekwencji – także by Atamana Caina Kniaziem tytułować należało?
    Hospody pomyłuj ;-)

  3. lavinka

    Zazdroszczę delfinka, ja mam rowerzystkę pedałującą mi codziennie po żołądku. Lewa noga, prawa noga, lewa noga, prawa noga. I tak w kółko. ;)

Możliwość komentowania jest wyłączona.