I z kopa ją

Najpierw myślałam zwyczajnie, że ktoś mnie walnął. Tyle tylko, że leżałam w łóżku, koty były – wyjątkowo – w  drugim pokoju, mój mąż – wyjątkowo – trzymał ręce przy sobie ;) i jedynym, co mogło mnie walnąć, była kołdra. Otrzymawszy więc cios w okolice pępka powiedziałam: „oj”, po czym zdałam sobie sprawę, że przemoc ta ma źródło wewnątrz, a nie na zewnątrz :)

Przemoc była zresztą w pełni uzasadniona. Półleżałam bowiem, po czym nagle postanowiłam się unieść i dziecku w środku najwyraźniej jakieś mięśnie zburzyły spokój. Nie wiem, czy to było z nóżki, z główki, czy może z piąstki, ale było dobitne.

Następnie Cain położył mi rękę na brzuchu i zaczął czekać. Dziecię, nie niepokojone, raczej nie robi scen, więc zaczął naciskać palcami. Po chwili naciskania bardzo wyraźnie COŚ poczułam. Cain też poczuł i mówi, że przypomniały mu się wszystkie horrory na temat COSIA w środku.

No i tyle, poszliśmy spać. Więcej rewelacji nie było i nikt mnie już nie bił, natomiast generalnie od paru dni dziecię siedzi sobie po lewej stronie brzucha i mam taki krzywy. Nadto prawdopodobnie trzyma stopy gdzieś w okolicach mojego lewego jajnika. Pal diabli jajnik, ale człowiek ma tam również mięśnie, które dość często pracują, w związku z czym każda zmiana pozycji powoduje ucisk (zapewne) pięty gdzieś tam w środku. Mało zabawne, ale zaczynam się przyzwyczajać ;)

Jedna myśl nt. „I z kopa ją

  1. siostra

    U mnie za każdym razem były to raczej okolice prawego stawu biodrowego. Co przy 4 sporych piętach było jeszcze mniej zabawne (przy 2 już do zniesienia) ;)

Możliwość komentowania jest wyłączona.